Atleti po porażce z Elche w środku tygodnia wróciło do składu z kilkoma bardziej doświadczonymi zawodnikami, ale już po trzech minutach znalazło się pod presją. Gorka Guruzeta wyciągnął się, by sięgnąć piłkę zagraną za linię obrony, jednak Jan Oblak dobrze skrócił kąt i zatrzymał strzał.
Sprawdź szczegóły meczu Atletico - Athletic
Była to jedyna groźna sytuacja z obu stron w pierwszym kwadransie, w którym Alex Baena nie otrzymał rzutu karnego po upadku w polu karnym. W połowie pierwszej części gry goście wykorzystali drugą okazję, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Inigo Ruiz de Galarreta głową nie do obrony uderzył Dani Vivian.
Los Colchoneros zostali tym samym dopiero czwartą drużyną w tym sezonie, która jako pierwsza straciła gola u siebie z Athletikiem. Dopiero na dziewięć minut przed końcem pierwszej połowy gospodarze stworzyli groźną sytuację – po dośrodkowaniu Giuliano Simeone z prawej strony, Alexander Sorloth uderzył głową, ale posłał piłkę prosto w Unai Simona.
Poza tą akcją gospodarze prezentowali się chaotycznie i schodzili do szatni przy gwizdach sfrustrowanych kibiców. Te gwizdy szybko zamieniły się w oklaski już cztery minuty po przerwie, gdy po płaskim dośrodkowaniu Baeny z lewej strony piłka odbiła się od kilku zawodników, ale ostatecznie trafiła do Antoine’a Griezmanna, który z bliska wyrównał.
Pięć minut później gospodarze już prowadzili – Simeone dynamicznie ruszył środkiem boiska, podał do Sorlotha, a ten rozegrał efektowną klepkę z Baeną i wykończył akcję z zimną krwią. Norweg był bliski dubletu chwilę później, ale tym razem uderzył niecelnie, próbując zmieścić piłkę w okienku.
Około godziny gry inicjatywę przejęli Lehoiak. Guruzeta świetnie opanował piłkę na skraju pola karnego i uderzył minimalnie obok słupka, potem strzał Oihana Sanceta został zablokowany, a Dani Vivian ponownie najwyżej wyskoczył do piłki po stałym fragmencie. Tym razem główkował nad poprzeczką.
W ostatnich 10 minutach Athletic Bilbao wyraźnie brakowało pomysłów – strzały z dystansu Viviana i Mikela Vesgi nie sprawiły Oblakowi żadnych problemów. W doliczonym czasie gry Nahuel Molina wypatrzył Sorlotha w okolicach połowy, a napastnik popędził samotnie na bramkę i przypieczętował zwycięstwo Atleti, które uniknęło piątej z rzędu ligowej porażki.
Baskowie zdobyli jeszcze honorowego gola w ostatnich sekundach po główce Guruzety, ale nie wykorzystali szansy na pierwsze w sezonie podwójne zwycięstwo nad tym rywalem od 26 lat i wciąż tracą trzy punkty do czołowej szóstki.

