Z kompletem ligowych zwycięstw wchodziła Barcelona w niedzielne El Clasico, stając przed szansą ucieczki aż na dziewięć punktów odwiecznemu rywalowi. Drużyna Jose Mourinho miała jeden cel: wygrać za wszelką cenę i wrócić do gry, odbudować wiarę kibiców w ligowy tytuł.
Sprawdź szczegóły meczu Barcelona – Real Madryt
Barca nieskuteczna do przerwy, Realowi pomogło szczęście
Wyraźna przewaga faworytów w pierwszych minutach nie miała bezpośredniego przełożenia na konkrety. W ciągu 10 minut doczekaliśmy się tylko czytelnego uderzenia Anthony’ego Gordona, które było niezłą rozgrzewką dla rezerwowego na co dzień Andrija Łunina.
Gra nie mogła uzyskać odpowiedniej płynności m.in. z powodu sędziego – Juan Martínez Munuera nie panował nad buzującymi od początku emocjami. Gdy były dogodne pozycje, albo brakowało decyzji o strzale, albo próby były dalekie od ideału. Tak było w 18. minucie, gdy Mbappe nie uderzył, a Arda Guler huknął na wiwat. Podobnie było z Raphinhą, który w parę minut oddawał strzały nad i obok bramki.
Zanim mecz rozkręcił się na dobre, Xavi Espart doznał kontuzji, a i Fede Valverde nie był pewien dalszej gry. Pozostał na boisku i wymiana ciosów ruszyła na nowo: w 33. minucie Raphinha nie zmieścił piłki przy słupku, a uderzenie z lewej nogi Gordona zatrzymał Łunin.
Do przełamania impasu doszło nieco przypadkowo. Cucurella dograł na lewej do świetnie dysponowanego Yana Diomande, a ten wstrzelił piłkę w pole karne. Gerard Martin był przy niej pierwszy, ale próbą wybicia nastrzelił Kyliana Mbappe, który otworzył wynik.
Dopiero to wydarzenie z 41. minuty wprowadziło mecz na wyższy poziom i do przerwy działo się pod bramkami więcej niż przez pierwsze 40 minut. Po dograniu Fermina z 44. minuty Lamine Yamal skiksował przed otwartym światłem bramki, z kolei Rodriego zatrzymał Łunin.
Po drugiej stronie boiska Jude Bellingham wypuścił Kyliana w doliczonych sekundach, a ten ustrzelił tylko dalszy słupek, dodatkowo dając się złapać na spalonym. Sekundy później Diomande z lewej złapał tylko boczną siatkę. Aż żal było kończyć na kwadrans, bo widowisko dopiero się rozkręcało.
Miała być remontada, a jest szokująca porażka
Powrót do gry dał nowy impet, jednak na próby przyspieszenia i technicznych popisów Barcelony Real odpowiadał siłą i determinacją, próbując natychmiastowo ucinać ofensywne zapędy rywali na granicy faulu i bólu. Trzymana na granicy tercji ofensywnej Blaugrana musiała z kolei ratować się przed kontrami napędzanymi przez Bellinghama i Mbappe w pierwszym kwadransie drugiej odsłony.
Dopiero rozegranie rzutu rożnego sprawiło, że Raphinha zapewnił wyrównanie, uderzając między nogami Bellinghama i po rękawicy Łunina. Asysta Pedriego była światowej klasy! Natychmiastowej odpowiedzi po drugiej stronie szukał Guler i Joan Garcia musiał popisać się refleksem.
Skoro stały fragment dał Dumie Katalonii powodzenie, to w 65. minucie kolejny rzut rożny stał się okazją na prowadzenie. Doskonale odnalazł się w polu karnym Gerard Martin, wyskakując do główki. Jakimś cudem Łunin zatrzymał piłkę na linii bramkowej i nie pozwolił jej przekroczyć. Zdyscyplinowany przez godzinę Real wyglądał na coraz bardziej poraniony, skłonny do błędów.
Neutralizowany przez większość meczu przez Cucurellę, Lamine Yamal przypomniał kibicom o sobie w 77. minucie, gdy z dystansu posłał piłkę zaraz przy słupku, tyle że po zewnętrznej stronie. Moment później Frenkie de Jong obił ofiarnie blokującego Huijsena, a Barca zamierzała dokończyć remontadę.
Goście wydawali się stłamszeni, tymczasem Bellingham uruchomił w 87. minucie świeżo wprowadzonego Camavingę, który ruszył prawą stroną. Zaskakująco łatwo oszukał Pau Cubarsiego, a przed szarżującym Joanem Garcią zdążył odegrać na środek pola karnego. Mbappe musiał tylko strzelić na pustą i na finiszu dał prowadzenie Realowi.
Barcelona miała w niedzielny wieczór świętować rekordową 10. wygraną na 10 rozegranych meczów. Zamiast tego kończy pokonana, bo nawet ponad siedem doliczonych minut nie pozwoliło wrócić do spotkania, na które lepszy plan miał dziś Jose Mourinho. Miało być aż 9 punktów przewagi w tabeli, a zostały tylko trzy - LaLiga będzie jeszcze ciekawa!

