Centrum danych meczu Espanyol - Real Madryt
Przynajmniej na ten moment rola wychowanka Levante wydaje się jasno określona: ma być jokerem, gdy potrzebny jest gol, a rywal broni się głęboko. Wszystko to dzięki jego imponującym warunkom fizycznym, umiejętnościom gry z piłką i bez niej, sposobowi, w jaki wiąże stoperów oraz samemu faktowi, że jest typowym napastnikiem pola karnego. W takim kontekście może być nawet większym zagrożeniem niż Vinicius Júnior czy Kylian Mbappé, którzy mają trudniej, gdy nie ma wolnych przestrzeni.
Mourinho wstrząsnął zespołem w drugiej połowie, widząc, że nie ma sposobu na zdobycie drugiej bramki. Gdyby król strzelców LaLigi z dwóch poprzednich sezonów wykorzystał którąś ze swoich okazji, scenariusz zapewne byłby inny, ale Marko Dmitrovic również nie ułatwiał zadania swoimi pewnymi interwencjami. Yan Diomandé, kolejny z nowych nabytków, pojawił się na boisku wcześniej niż napastnik z Walencji, ale nie zdołał odmienić losów meczu.
W 80. minucie portugalski szkoleniowiec uznał, że to moment na wejście Espiego. Była to ofensywna zmiana, która sprawiła, że na murawie jednocześnie pojawili się Vinicius, Mbappé i Diomandé. Z boiska zszedł natomiast Bellingham, który wcześniej wyprowadził swój zespół na prowadzenie, pełnił rolę lidera i wydaje się, że odzyskał błysk, który miał podczas mundialu, a stracił w poprzednim sezonie.

Carlos potrzebował tylko dziewięciu kontaktów z piłką, by zapewnić swojej drużynie zwycięstwo, z czego trzy przypadły na akcję bramkową na 2:1. Dwóch obrońców Espanyolu zatrzymało Kyliana, a gdy piłka odbiła się w polu bramkowym, pojawił się Espi, minął Dmitrovicia, ustawił się i posłał piłkę do siatki. Wcześniej, jak wynika ze statystyk Opty, zdążył jeszcze zagrać kluczowe podanie, które jednak nie przyniosło efektu.
Gdy mowa o Espim, na myśl przychodzi nazwisko Joselu, który wrócił do miejsca, gdzie grał jako młody chłopak i w pełni wykorzystał rolę rezerwowego (strzelił 18 goli, w tym pięć w Lidze Mistrzów i dwa przeciwko Bayernowi w pamiętnej rywalizacji, a także zanotował trzy asysty). W tym przypadku, biorąc pod uwagę młody wiek i ogromny potencjał, byłoby zbyt pochopne twierdzić, że były gracz Levante zostanie ograniczony tylko do końcowych fragmentów meczów. Czas pokaże, ale wydaje się, że Real Madryt zyskał nowego napastnika na lata.
