Villarreal – Real Betis 1:2
Mimo obiecującego początku Villarrealu pierwszą okazję w meczu miał Betis, ale strzał Hectora Bellerina z linii pola karnego obronił Peter Gulacsi. Chwilę później zagrozili gospodarze, gdy dośrodkowanie Gerarda Moreno z lewej strony znalazło Santiego Comesanę, którego uderzenie z bliskiej odległości bramkarz gości Alvaro Valles kapitalnie sparował na słupek.
Gospodarze, prowadzeni przez trenera Inigo Pereza, walczyli o pierwsze zwycięstwo od jego letniego przyjścia i cieszyli się z prowadzenia po tym, jak piłka po dośrodkowaniu Carlosa Romero trafiła do Tajona Buchanana. Reprezentant Kanady precyzyjnie wykończył akcję, ale po interwencji VAR sędzia nie uznał gola z powodu spalonego w poprzedniej akcji.

"Żółta łódź podwodna" kontynuowała jednak napór i wkrótce doczekała się bramki. Renato Veiga głową zgrał piłkę przed bramkę do Moreno, który tuż przed upływem pół godziny gry nie pomylił się z sześciu metrów i otworzył wynik. Było to wyraźne przeciwieństwo przedmeczowych statystyk, bo Betis zdobywał pierwszego gola w siedmiu z ostatnich ośmiu bezpośrednich spotkań.
Drużyna trenera Pellegriniego odpowiedziała groźnym atakiem i w ciągu dziesięciu minut wyrównała. Choć Gulacsi odbił strzał Abde Ezzalzouliego, Cucho Hernandez dobił piłkę do siatki. Goście jeszcze przed przerwą odwrócili losy meczu. Natan skierował piłkę do pustej bramki po tym, jak węgierski bramkarz odbił przed siebie piłkę po rykoszecie z rzutu rożnego.
Ezzalzouli był zaangażowany w każdą ważną akcję także na początku drugiej połowy. W polu karnym odnalazł Hernandeza, ale Gulacsi był na posterunku. Betis dalej naciskał, chcąc powiększyć przewagę i był bliski sukcesu. Hernandez urwał się obronie, ale uderzył tuż obok prawego słupka.
Mimo minimalnego prowadzenia Betis nie sprawiał wrażenia, że może wypuścić zwycięstwo z rąk. Spotkanie tylko podkreśliło trwające problemy Villarrealu od momentu, gdy na ławce trenerskiej Marcelino zastąpił właśnie trener Perez.
Forma zespołu spadła do tego stopnia, że obecnie znajduje się w strefie spadkowej, mimo że w poprzednim sezonie wywalczył awans do Ligi Mistrzów. Betis natomiast awansował na trzecie miejsce z 12 punktami i pięcioma zwycięstwami w sześciu meczach, potwierdzając świetną dyspozycję.
