Zanim w czwartek piłkarze Rangers FC sprawdzą Jagiellonię Białystok w Glasgow, oba kluby poznały zespół, który czeka na zwycięzcę w ostatniej, czwartej rundzie kwalifikacji Ligi Europy. To gruzińska Iberia 1999, trzykrotny (i aktualny) mistrz Gruzji.
Zespół z dzielnicy Saburtalo w Tbilisi we wtorkowy wieczór uporał się z mistrzem Irlandii Północnej, Larne FC. Po remisie 0:0 na Wyspach Brytyjskich, w stolicy Gruzji gospodarze mieli miażdżącą przewagę niemal od początku spotkania.
Mimo to dopiero w Wacho Bedoszwili na kwadrans przed końcem otworzył wynik, zapewniając prowadzenie Iberii. Zupełnie nieoczekiwanie dwie minuty później Irlandczycy doszli do jedynego w całym spotkaniu celnego uderzenia, wyrównując stan rywalizacji. Konieczna okazała się dogrywka, w której Nika Sicharulaszwili zapewnił wygraną 2:1.
Wygrana Iberii nie stanowi żadnej niespodzianki, ale dwumecz pokazuje, że mówimy o rywalu wyraźnie słabszym od Jagiellonii, przynajmniej nominalnie. Pozostaje już tylko jedna, za to ogromna przeszkoda: Białostoczanie muszą w Glasgow obronić przewagę z pierwszego meczu, który wygrali 2:1. Potrzebują co najmniej remisu na Ibrox. Jaki będzie wynik? Zobaczymy w czwartek od 20:30.

