Poznaniacy pierwsze spotkanie przed tygodniem wygrali tylko 1:0 po bramce Agnero. Iworyjczyka oraz obrońcy z Ghany zabraknie w rewanżowym meczu, bowiem obecnie załatwiają dokumenty wizowe w Afryce i do Poznania wrócą dopiero pod koniec tygodnia. Joao Moutinho, Leo Bengtsson i Filip Jagiełło nie zagrają natomiast z powodów zdrowotnych. Do składu wraca szwedzki obrońca Alex Douglas, a na Wyspy Owcze polecą także młodzi zawodnicy – Wojciech Szymczak i Karol Delikat. Ten drugi w niedzielę w meczu z Piastem Gliwice w swoim debiucie na boiskach ekstraklasy zdobył gola.
Lechici po raz pierwszy zagrają na Wyspach Owczych. Logistyka wyjazdu nie była łatwa, na archipelagu położonym na Oceanie Atlantyckim znajduje się tylko jedno lotnisko – Port Lotniczy Vagar, skąd Poznaniacy będą musieli autokarem dojechać do Klaksvik. Mecz odbędzie się na stadionie w Torshavn, na który też dojazd zająłby blisko godzinę, dlatego sztab szkoleniowy postanowił zrezygnować z przedmeczowego treningu.
"Myślę, że to była jedyna słuszna decyzją, jaką mogliśmy podjąć. Unikamy w ten sposób dodatkowych dwóch godzin w autokarze, a mamy za to dodatkową jednostkę treningową na miejscu, którą wykorzystamy na aspekty taktyczne. A takiego treningu nie przeprowadzilibyśmy tam na miejscu, bo jednak zbyt dużo osób obserwuje zajęcia" – zaznaczył Frederiksen na briefingu prasowym.
Opiekun "Kolejorza” przyznał, że będzie to jego druga wizyta na Wyspach Owczych. Kilka lat temu, będąc trenerem młodzieżowej reprezentacji Danii, zagrał na stadionie, na którym Lech zmierzy się z KI Klaksvik.
"Z tego co pamiętam, wygraliśmy 3:0, a może wyżej. Murawa jest sztuczna, ale bardzo dobra, a sam stadion jest niewielki" – wyjaśnił.
Jego zdaniem, sztuczne boisko wcale nie musi być atutem gospodarzy.
"Mamy wielu zawodników o bardzo wysokich umiejętnościach technicznych, którzy powinni sobie poradzić z taką nawierzchnią. To dla nich też może być atutem, choć nie są przyzwyczajeni do takich boisk. Ważne będzie podkręcanie tempa akcji – w pierwszym meczu zauważaliśmy, że im częściej przyspieszamy, tym nasze akcje są groźniejsze. A takie boiska ze sztuczną trawą sprzyjają szybszej grze" – podkreślił.
Pomocnik mistrza Polski Antoni Kozubal uważa, że rewanżowy pojedynek będzie miał nieco inny przebieg niż pierwszy mecz w Poznaniu.
"Myślę, że można spodziewać się innego spotkania. W Poznaniu oni dali nam tę piłkę i musieliśmy sobie z nią radzić. U siebie na pewno wyjdą na nas wyżej, będą próbować atakować. Dla nas to lepsza sytuacja, bo stworzy się przestrzeń między formacjami. Rywal ma dobre stałe fragmenty gry, ale byliśmy już na to przygotowani przed pierwszym meczem" – tłumaczył.
Do Polski wracają upały, tymczasem w Torshavn, gdzie odbędzie się spotkanie, termometry wskazują obecnie ok. 11 stopni, a odczuwalna temperatura w porze meczu może wynosić zaledwie sześć stopni. Kozubal przyznał, że mimo wszystko, lepiej gra się w chłodniejszych warunkach.
"Dla nas nie ma to większego znaczenia. W zespole mamy też sporo piłkarzy pochodzących ze Skandynawii, którzy są przyzwyczajeni do gry w takich warunkach" – stwierdził.
Pojedynek KI Klaksvik – Lech rozegrany zostanie w czwartek o godz. 19.30. Zwycięzca tego dwumeczu w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Europy zmierzy się z lepszym z pary FC Thun (Szwajcaria) - Vikingur Reykjavik (Islandia). Pierwsze spotkanie Szwajcarzy wygrali 3:0.
