Jagiellonia notuje w ostatnim czasie mocną obniżkę formy i wyników w ekstraklasie, ale w LE ma do tej pory na koncie porażkę z Olympiakosem Pireus i zwycięstwo nad Araratem-Armenia. Anderlecht przegrał oba mecze.
"Intensywność, jaką potrafi ten zespół narzucić, jest imponująca" - mówił w środę na przedmeczowej konferencji prasowej trener Białostoczan Adrian Siemieniec.
Nawiązując do meczów Jagiellonii z Cercle Brugge w Lidze Konferencji - Białostoczanie wygrali z tym zespołem wiosną 2025 roku dwumecz o awans do ćwierćfinału LK - zwrócił uwagę, że już z tym przeciwnikiem było widać, jaką intensywność gry prezentują drużyny belgijskie.
"A mówimy o zespole, który jest jeszcze lepszy jakościowo, jeżeli chodzi o te aspekty indywidualne, a do tego dochodzi też to, że to bardzo duży klub, z wielką historią i też z dużym obyciem na poziomie europejskim" — komplementował przeciwnika trener Jagiellonii.
"Uważam, że właśnie pod kątem intensywności trzeba będzie się przeciwstawić. Trzeba będzie to zrobić nie tylko indywidualnie (...), ale też zespołem" — dodał Siemieniec.
W jego ocenie właśnie intensywność jest największą różnicą między Ligą Konferencji, w której Jagiellonia grała w dwóch poprzednich sezonach, a Ligą Europy, w której debiutuje. Wspomniał o danych dotyczących choćby tego, ile piłkarze potrzebują czasu na regenerację po meczach w LE, a ile potrzebowali przy grze na niższym szczeblu rywalizacji pod egidą UEFA.
Siemieniec uważa, że inny będzie czwartkowy mecz z Anderlechtem, niż niedzielny w ekstraklasie, przegrany 0:1 z Zagłębiem Lubin, który zakończył się czwartą z rzędu ligową porażka Jagiellonii.

"Nie spodziewam się przeciwnika, który będzie oddawał inicjatywę i szukał kontrataku" — powiedział.
Jak zapewnił, wierzy, iż jego zespół, choć jest w słabszym momencie, stać na walkę z belgijskim rywalem. Dodał, że analiza sytuacji Jagiellonii nie jest zero-jedynkowa.
"Zdaję sobie sprawę, że nasze wyniki w ostatnim czasie są rozczarowujące i naprawdę ciężko pracujemy, żeby to zmienić. Ale też nie chciałbym być skrajny w drugą stronę, że wszystko, co robimy, jest teraz złe, fatalne i nie ma się wokół czego zaczepić" — zaznaczył szkoleniowiec.
"Przegrywamy mecze i trzeba to wziąć na klatę. Moja w tym rola, jako trenera, żeby wziąć za to odpowiedzialność. Tak samo, jak brałem odpowiedzialność za sukcesy (...), tak samo moją rolą jest wziąć odpowiedzialność za to, że jest trudniejszy moment i chcę zrobić wszystko, żeby drużynę z tego momentu wyprowadzić" — nadmienił Siemieniec.
