Legia Warszawa przegrywa w Birmingham. Wstydu nie ma, awansu też (jeszcze) nie

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Legia Warszawa przegrywa w Birmingham. Wstydu nie ma, awansu też (jeszcze) nie
Alex Moreno świętujący gola z pustym sektorem gości w tle
Alex Moreno świętujący gola z pustym sektorem gości w tle
Profimedia
Po świetnej pierwszej połowie wicemistrzowie Polski zostali złamani w drugiej i nie zdołali już powrócić do gry. Porażka 1:2 z faworytem rozgrywek to żadna ujma, ale remis dałby gwarancję awansu. Brak punktów oznacza, że grudniowy mecz z Alkmaar wciąż ma wysoką stawkę. Mimo to czwartek kończy się nieźle - po wygranej Rakowa oba kluby pozostają wciąż w grze.

Legia Warszawa w czwartkowym meczu 5. kolejki Ligi Konferencji nie musiała niczego udowadniać, ale zdecydowanie chciała. Konflikt z Aston Villą o bilety oraz niewpuszczenie warszawskich VIP-ów sprawił, że nawet prezesa Wojskowych nie było na trybunach Villa Park, tymczasem wygrana AZ Alkmaar 1:0 ze Zrinjskim oznaczała, że wicemistrzowie Polski potrzebowali co najmniej punktu w dwóch meczach, by zapewnić sobie spokojną grę w fazie pucharowej.

Pomimo trwających pod stadionem zamieszek na boisku pierwsze sekundy wyglądały obiecująco. Dlaczego nie minuty? Bo, po dwóch niezłych minutach Legii, było już 1:0 dla Aston Villi. Faworyci nie zawiedli już przy pierwszej kontrze. Rajd Moussy Diaby’ego skończył się banalnym zgubieniem Jędrzejczyka i strzałem obok Tobiasza

Po tak pewnym, wręcz zuchwałym starcie, Anglicy mogli uwierzyć, że nic im na boisku nie grozi. Przez kwadrans się to potwierdzało. W 18. minucie do zbyt głębokiej wrzutki z wolnego żaden z legionistów w polu karnym Villi nie doszedł, wywołując śmiech miejscowych kibiców.

Ten skończył się jednak szybciutko: odgrywający na ślepo Boubacar Kamara trafił wprost do Ernesta Muciego. Młody Albańczyk miał tyle miejsca, że komfortowo podszedł, przymierzył i zza pola karnego posłał piłkę w okienko bramki Robina Olsena. Cisza i niedowierzanie zapadły na Villa Park.

Kompletnie niezainteresowani okazywaniem respektu, legioniści próbowali pressingu na połowie gospodarzy, a na swojej byli na tyle skuteczni, by stępić kły rywali. Dopiero w 35. minucie Diaby zdołał musnąć piłkę w polu karnym Legii, ale dał się jej pozbawić bez faulu, by chwilę później zarobić żółtą kartkę. Poza podobnymi sytuacjami, ostatni kwadrans był raczej senny, a wrażenie potęgowała cisza na trybunach. Po 42 minutach precyzyjna wrzutka Josue okazała się mierzona na… kogoś ciut wyższego niż wyskakujący do niej Elitim. To było ostatnie przed przerwą wydarzenie godne zapamiętania.

Unai Emery nie zdecydował się na zmiany w przerwie i mogło go to sporo kosztować, gdy w 48. minucie w poprzeczkę strzelił Gil Dias. Nawet kolejny rajd Diaby’ego nie wystraszył Tobiasza, który pewnie obronił próbę Francuza. Chwilę później strzelał Matty Cash, ale piłka zatrzymała się na pierwszym obrońcy. 

Wyjściowe składy i noty za mecz Aston Villa - Legia
Flashscore

Restart meczu po przerwie zdecydowanie był intensywny, ale zimną krew trudniej było zachować napierającym gospodarzom. Dopiero rzut wolny tuż przed godziną rozgrywki przywrócił im pewność i spokój. Do głęboko posłanej piłki najlepiej wybiegł Alex Moreno i wysoko uniesioną nogą nie dał najmniejszej szansy Tobiaszowi.

To był początek bardzo dobrego okresu the Villans, w którym tworzyli jedną okazję za drugą i wydawali się pewniakami do strzelenia kolejnego gola. Wprowadzeni już wcześniej Kun i Kramer nie podnieśli potencjału ofensywnego – ten drugi parokrotnie dawał się łapać na spalonym. W ostatnich minutach na boisku grali również Rosołek, Kapustka i Celhaka, ale gospodarze wciąż mieli mecz w rękach.

Wynik i statystyki meczu Aston Villa - Legia
Flashscore

Wydawało się, że wynik zostanie podwyższony w 87. minucie, gdy Leon Bailey prawie doskonale przelobował Tobiasza z dystansu. Jednak piłka od poprzeczki spadła na linię bramkową i wyleciała z powrotem w pole, ku niedowierzaniu Jamajczyka i całej widowni. Gdyby gol padł, asystę miałby bramkarz Villi! 

Niemniej, to Legia musiała jeszcze coś strzelić, a celu nie udało się zrealizować. Porażka wstydu nie przynosi, oznacza jednak drugie miejsce i konieczność przynajmniej remisu z AZ Alkmaar w ostatnim meczu pucharowym tego roku, by spokojnie myśleć o awansie.

Tabela grupowa po pięciu kolejkach Ligi Konferencji
Flashscore