"Zawodnicy zrobili wszystko, co mogli. Mieliśmy mocny, otwarty początek, ale zostawiliśmy rywalom zbyt dużo przestrzeni na kontrę i oni to wykorzystali. Pokazaliśmy dużo kombinacyjnej gry. Wiem, że liczą się bramki, ale potrafiliśmy z tak silnym przeciwnikiem rozegrać wyrównane spotkanie. Momentami to my byliśmy lepsi. Zrobiłem ofensywne zmiany, bo chcieliśmy strzelić trzecią bramkę. Najbardziej żałuję straty trzeciego gola" – stwierdził.
Przyznał, że spodziewał się trochę innego meczu w wykonaniu gości, analizując ich ostatnie sparingi.
"My od początku byliśmy pewni siebie, potrafiliśmy wyjść spod pressingu, częściej prowadziliśmy grę. Rozegraliśmy otwarty mecz. Mamy szansę w rewanżu, ale też mecz na wyjeździe może wyglądać inaczej" – powiedział po porażce 2:3 z Monaco.
Jego zdaniem Górnik wymaga jeszcze pracy, w przyszłości będzie lepiej się prezentował w europejskich pucharach, a cała Polska będzie z niego dumna. Trener AS Monaco Filipe Luis nie ukrywał, że mecz był dla jego zespołu wymagający.
"Wiedzieliśmy, że musimy starać się kontrolować grę. Górnik to bardzo dobra drużyna, zwłaszcza u siebie. W pierwszej połowie stworzyliśmy kilka okazji, ale i popełniliśmy parę błędów, traciliśmy piłkę i musieliśmy więcej biegać. Na szczęście pierwsi zdobyliśmy gola. Trochę cierpieliśmy w drugiej części, na szczęście przy prowadzeniu 3:1 wszystko stało się jaśniejsze" – stwierdził.
Podkreślił, że AS Monaco dopiero zaczyna sezon i niektórzy zawodnicy mało jeszcze grali.
"Dziś najważniejsze było zwycięstwo i zrobiliśmy to. Decyzja o tym, by nie trenować w Zabrzu, tylko w Monako nie była związana ze stanem boiska. Chcieliśmy po prostu po podróży odpocząć w hotelu. Murawa nie była w najlepszym stanie, ale na tym polega piękno futbolu, że warunki bywają różne i trzeba się do nich dostosować" - ocenił.
Szkoleniowiec nie wykluczył zmiany taktyki i składu w meczu rewanżowym za tydzień. Spotkanie Monaco - Górnik zaplanowano na 27 sierpnia o 18:45.

