Demon w masce. Wiedziałem, gdzie będą strzelać, mówi Grabara. I sprowokował fanów Sparty

Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Demon w masce. Wiedziałem, gdzie będą strzelać, mówi Grabara. I sprowokował fanów Sparty

Cieszący się Kamil Grabara
Cieszący się Kamil GrabaraProfimedia
Podczas kampanii Manchesteru City do triumfu w Lidze Mistrzów w ubiegłym sezonie, to właśnie on zaliczył najbardziej przejmujący występ przeciwko późnym zdobywcom tego niezwykle prestiżowego trofeum. Polski bramkarz Kamil Grabara nie tylko puścił gola, przerywając ich passę 23 meczów ze zdobytą bramką, ale także obronił rzut karny Mahreza. Kolejny pamiętny mecz Grabara rozegrał we wtorek ze Spartą i nic dziwnego, że interesuje się nim Bayern Monachium.

W rewanżowym meczu 3. rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów ze Spartą był w składzie od samego początku. Statystycy doliczyli się 15 celnych strzałów, którym opierał się przez 80 minut, zanim skapitulował po próbie Birmancevicia. "Myślę, że to bramkarz światowej klasy" - powiedział po meczu obrońca Kopenhagi, Nicolai Boilesen.

Grabara nosi maskę ochronną od lipca ubiegłego roku, aby chronić swoją operowaną twarz. Przeciwnik z Aalborga uderzył go głową podczas starcia, uszkadzając oczodół i łamiąc nos. Mimo to bramkarz nieustraszenie angażuje się we wszystko, co dzieje się na boisku. Tak samo było w Pradze. A kiedy intensywny mecz zakończył się po dwóch godzinach, nadeszły rzuty karne i jego chwila.

Wyciągnął swoją pracę domową - na kartkach miał rozrysowanych wszystkich możliwych strzelców bramek Sparty i miejsca, w których najczęściej wykonują rzuty karne. Notatki zabrał ze sobą pod bramkę i w momencie, gdy bramkarz rywali Vindahl był skupiony na swojej jedenastce, przygotowywał się z ich pomocą do starcia z kolejnym przeciwnikiem. "Wiedziałem, gdzie będą celować. Byłem pewny siebie. To o wiele łatwiejsze niż ludzie myślą" - wyjaśnił po wszystkim bohater wyrównanego dwumeczu.

Postawił sobie za cel wybronienie przynajmniej dwóch rzutów karnych, co mu się udało. Ladislav Krejci trafił w poprzeczkę, a Asger Sörensen zdecydował się na swój zwyczajowy strzał w środek. Grabara czekał tam na niego, ale nie ruszył się do swojej próby. "Czuję się jednak winny, że powinienem mieć trzy. Dotknąłem jednego" - mówi o rzucie karnym Kairinena, po którym skoczył - dokładnie według swoich notatek - do lewego słupka i prawie złapał piłkę.

Każdy, kto spodziewałby się, że będzie strzegł swojego know-how jak oka w głowie, byłby w błędzie. Grabara po meczu rzucił się w wir świętowania, zostawiając na murawie przezroczyste plansze ze schematami spartańskich rzutów karnych. Stały się one własnością polskiego kibica, który sfotografował je i opublikował w mediach społecznościowych. "Gdy zawodnicy Kopenhagi udali się do szatni i nikt nie wrócił po notatki, poprosiłem podającego piłkę, by mi je przyniósł" - wyjaśnił Flashscore Szczepan Janus, nowy właściciel cennego materiału.

Za pośrednictwem Twittera zaoferował już jednak, że zwróci je Grabarze - w zamian za koszulkę. Za pośrednictwem największego polskiego sportowego kanału YouTube przeprosił za publiczne ujawnienie swojego sekretu. "Mam nadzieję, że się nie gniewa" - uśmiechnął się fan, który ostatecznie wystawił zdobycz na aukcję, z której dochód zostanie przekazany na cele charytatywne.

Golkiper znany ze swojego ciętego języka tak naprawdę ma uraz do kogoś zupełnie innego. Swoimi świetnymi paradami, a przede wszystkim ciągłym opóźnianiem gry prowokował bardziej niestabilną część spartańskiej publiczności. Najpierw na niego gwizdali, a potem zaczęli rzucać w niego różnymi przedmiotami. "Trafiło mnie chyba z tysiąc zapalniczek, a nawet kiełbasa. W porządku. Szanuję  kibiców przeciwnika, nawet jeśli zachowują się jak wieśniacy" - cytowały Grabarę duńskie media, który wyładował swoją frustrację w euforycznej i prowokacyjnej celebracji na oczach rozczarowanych kibiców Sparty. "To należy do nich" - powiedział Polak.

Kopenhaga zmierzy się teraz z Rakowem Częstochowa w ostatniej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów, ale nie wiadomo, czy bramkarz pojawi się jeszcze na boisku w barwach duńskiej drużyny. Ze względu na kontuzję Manuela Neuera, który wciąż dochodzi do siebie po złamaniu nogi, Bayern Monachium jest nim poważnie zainteresowany i podobno odbyły się już nawet wstępne rozmowy. Grabara, któremu kilka lat temu nie udało się zaistnieć jako młody talent w Liverpoolu, mógł zapracować o wymarzony angaż w Pradze...

Podsumowanie meczu Sparta - FC Kopenhaga