Po remisie 1:1 w regulaminowym czasie gry i dogrywce, mecz z Arsenalem rozstrzygnął się dopiero w serii rzutów karnych, w której szczęście było po stronie PSG. Enrique po raz drugi z rzędu i trzeci w karierze triumfował w Lidze Mistrzów UEFA (LM).
"To był bardzo wymagający mecz, Arsenal to świetny zespół, który w tym sezonie rzadko przegrywał. Na początku mieli szczęście, udało im się strzelić gola, ale potem szczęście uśmiechnęło się także do nas" - ocenił hiszpański trener w rozmowie z telewizją, podsumowując przebieg finału.
Według niego frustrujące było to, jak PSG nie mogło sforsować bloku Arsenalu. "Środkiem nie da się przeciwko nim nic zrobić, a my wciąż próbowaliśmy" - relacjonował. "W drugiej połowie chcieliśmy to zmienić. Jesteśmy przyzwyczajeni do gry przeciwko cofniętej obronie, ale to była zupełnie inna jakość. To było frustrujące" - przyznał trener, który triumfował w LM także w 2015 roku z Barceloną.
Poruszono też temat, że z PSG nigdy nie przegrał serii rzutów karnych. "Za to przegrałem z Hiszpanią przeciwko Maroku i musiałem o tym długo słuchać" - przypomniał sobie Enrique półfinał MŚ 2022 w Katarze. "Wszystko zależy od jakości piłkarzy, bramkarzy...".
Ostatecznie jednak może cieszyć się z obrony tytułu, co w historii udało się tylko Realowi Madryt pod wodzą Zidane’a. "Pierwszy triumf był historycznym momentem, bo chcieliśmy udowodnić, że PSG należy do najlepszych zespołów świata. Dziś to już fakt i chcemy kontynuować tę drogę. Cieszę się, że znaleźliśmy swój styl gry, który podoba się kibicom i przynosi sukcesy" - powiedział Enrique.
Szkoleniowiec przyznał, że częściej musi hamować swoich piłkarzy niż ich dodatkowo motywować. "Gdy ciężko pracują i sprawia im to radość, jako trener mam mniej do zrobienia. Jestem przekonany, że ten zespół będzie walczył o triumf także w przyszłym sezonie" - dodał.
