Wydawało się, że w czwartej minucie wynik dla Porto otworzył Pepe. Z ostrego kąta popisał się świetnym wykończeniem pod poprzeczką, lecz sędzia liniowy zasygnalizował spalonego.
Było to ostrzeżenie dla gości, którzy wkrótce potem otrzymali kolejne. Zakręcone uderzenie Borjy Sainza otarło się o górną część poprzeczki i wyszło poza boisko.
Włosi nie uniknęli jednak trzeciego zagrożenia. Bednarek został zupełnie niepilnowany po rzucie rożnym i w 11. minucie prostym strzałem głową posłał piłkę poza zasięgiem Alexa Mereta, dając Porto prowadzenie.
Rasmus Hojlund należał do aktywniejszych zawodników Napoli w pierwszej połowie i był bliski zdobycia bramki po indywidualnej kontrze. Przedarł się przez kilka prób odbioru od linii środkowej, lecz jego uderzenie po rykoszecie minęło bramkę o włos.
Kevin De Bruyne został następnie drugim zawodnikiem powstrzymanym przez chorągiewkę sędziego asystenta, gdy trafił do siatki z pozycji spalonej.
Goście z czasem coraz lepiej odnajdywali się w tym spotkaniu i przed przerwą zasłużenie wyrównali. Scott McTominay potężnym strzałem wykończył akcję po tym, jak Diogo Costa obronił dwa uderzenia.
McTominay ma już siedem bramek w ostatnich dziewięciu występach w LM, dzięki czemu został najlepszym strzelcem ze Szkocji w historii tych rozgrywek.
Gospodarze uporządkowali grę w przerwie, a Gabri Veiga sprawdził czujność Mereta strzałem z krawędzi pola karnego podczas pierwszej groźnej akcji drugiej połowy.

Matteo Politano nie zdołał opanować piłki po dośrodkowaniu Porto, która spadła pod nogi Pablo Rosario sześć metrów od bramki. Z bliska nie zdołał jednak wepchnąć jej obok bramkarza.
Wraz z rosnącą presją Veiga był o krok od zdobycia wspaniałego gola. Posłał prawdziwą rakietę w poprzeczkę, gdy Meret był już ziemi.
Gdy w końcu padł gol, nie było zaskoczenia co do tożsamości strzelca. Veiga wbiegł za linię obrony i między nogami Mereta posłał piłkę do siatki, przywracając Porto prowadzenie.
Napoli przed stratą bramki oferowało w drugiej połowie bardzo niewiele i nie potrafiło wejść na właściwe obroty. Samu powinien był rozstrzygnąć losy spotkania, gdy urwał się obrońcom po kontrataku.
Zrobił to jednak Jakub Kiwior, gdy Partenopei po raz kolejny zostali ukarani po rzucie rożnym, tym razem 10 minut przed końcem.
Neapolitańczycy znaleźli się w jeszcze trudniejszej sytuacji, gdy w 89. minucie Rafa Marin otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę za powalenie Samu w polu karnym. Napastnik otrzepał się jednak i wykorzystał podyktowaną jedenastkę.
Ten rezultat jest dla Porto cennym impulsem i oznacza pierwsze zwycięstwo w ostatnich siedmiu spotkaniach z włoskimi rywalami (3R, 3P).
Napoli pozostaje bez zwycięstwa w ośmiu poprzednich wyjazdowych meczach LM (1R, 7P), a ponadto wypadło z miejsc premiowanych awansem do fazy play-off i zostało wyprzedzone przez portugalski zespół.
Po meczu Farioli pochwalił Bednarka i Kiwiora: "Nasi dwaj polscy środkowi obrońcy mieli dziś ogromny wpływ na przebieg meczu; to coś, nad czym intensywnie pracowaliśmy. Mamy duży zespół, który dogłębnie analizuje wszystko, aż do najdrobniejszych szczegółów – i właśnie tak postąpiliśmy. Jakość wykonawcy rzutu rożnego oraz zawodników walczących o piłkę w powietrzu zaowocowała naszymi dwoma bramkami po sytuacjach stałych".
