Przejdź do głównej treści

Jan Bednarek po trzeciej porażce: "Tej nocy nikt z nas nie zaśnie spokojnie"

Piłkarze FC Porto zebrani przed meczem z PSV
Piłkarze FC Porto zebrani przed meczem z PSVLuis Eiras / Zuma Press / Profimedia

"Kibice mogą być spokojni o nasze zaangażowanie, bo tej nocy nikt z nas nie zaśnie spokojnie. Przegraliśmy mecz i wiemy, co to oznacza dla nas oraz dla naszych kibiców" - powiedział po trzeciej z rzędu porażce w Lidze Mistrzów Jan Bednarek. W jego ocenie europejska kampania jest wciąż do uratowania.

Jan Bednarek po trzeciej z rzędu porażce w Lidze Mistrzów wyszedł do mediów jako jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Porto. W strefie mieszanej cierpliwie odpowiadał na pytania, choć miał świadomość, że żadna z tych odpowiedzi nie ukoi nerwów kibiców.

Jakie było jego pierwsze odczucie? "Frustracja. Pierwsza połowa nie była idealna, nie potrafiliśmy pressować, tylko reagowaliśmy na wydarzenia i wyglądaliśmy tak, jakbyśmy zawsze byli o krok za rywalem. W drugiej połowie skorygowaliśmy niemal wszystko, ale ostatecznie straciliśmy gola" – relacjonował Bednarek.

Jednocześnie Polak pochwalił reakcję zespołu na straconą bramkę. Gra bardziej się kleiła, nie mając nic do stracenia Porto grało odważniej. Tyle że wtedy wyraźnie zabrakło skuteczności.

"Mając takie okazje jak te, które stworzyliśmy, na tym poziomie musimy strzelać gole. Ponownie zadecydowały detale. Musimy nauczyć się iść dalej. Do momentu straty gola graliśmy z odrobiną niepokoju i bez odpowiedniego wyprzedzania wydarzeń. Po stracie bramki nie mieliśmy już nic do stracenia i musieliśmy rzucić się do ataku".

Sytuacja Porto w tabeli Ligi Mistrzów
Sytuacja Porto w tabeli Ligi MistrzówFlashscore

Po spotkaniu Bednarek i Kiwior nerwowo zareagowali na krytyczne, chwilami agresywne okrzyki z trybun. Wdali się w dyskusje z osobami na trybunach – frustracja udzielała się wszystkim. Dlatego po meczu zawodnik parokrotnie apelował o zjednoczenie z zespołem i utrzymanie wsparcia mimo fatalnych wyników w Lidze Mistrzów.

"Musimy nadal wierzyć, ale potrzebujemy też naszych kibiców. W poprzednim sezonie przeżywaliśmy wiele trudnych chwil i pokonaliśmy je, ponieważ pozostaliśmy razem. Dlatego chcemy zdobyć mistrzostwo i właśnie tego teraz potrzebujemy: aby kibice byli z nami i nas wspierali. Oczywiście wymagania są ogromne, bo jesteśmy wielkim klubem. Wiemy, że musimy wygrywać mecze, mistrzostwa i trofea, ale bez jedności, wzajemnego wsparcia i dodawania sobie otuchy nie osiągniemy tych celów".

Szanse Porto na awans do fazy pucharowej wyraźnie spadły po przegraniu wszystkich dotychczasowych meczów. Z pięciu pozostałych spotkań trzeba wyciągnąć co najmniej albo trzy zwycięstwa, albo dwa zwycięstwa i trzy remisy, co wydaje się jeszcze trudniejsze (9 pkt daje blisko 99 proc. szans na awans z top 24).

Margines błędu drastycznie spada, a poziom rywali… spadnie najwyżej na finiszu. Przed Porto kolejno Napoli (u siebie, 4 listopada), Feyenoord (wyjazd, 24 listopada), Liverpool (wyjazd, 9 grudnia), Slavia Praga (u siebie, 19 stycznia) i LASK (wyjazd, 27 stycznia). Czy "Smoki" stać na awans?

"Jestem pewien, że z tą grupą ludzi — trenerami i zawodnikami — zdołamy zareagować. Doskonale wiem, czego wymagamy od każdego z nas i jak ciężko wszyscy pracujemy, by sprostać oczekiwaniom naszych kibiców. Kibice mogą być spokojni o nasze zaangażowanie, bo tej nocy nikt z nas nie zaśnie spokojnie. Przegraliśmy mecz i wiemy, co to oznacza dla nas oraz dla naszych kibiców. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do porażek i czujemy ciężar tego wyniku. Dlatego proszę wszystkich, którzy nas wspierają, aby zachowali spokój i nadal byli z nami. Zidentyfikujemy błędy, wyciągniemy z nich wnioski i poprawimy się. W sobotę będziemy gotowi do gry" – uspokajał Bednarek.

Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen