Spotkanie rozgrywane na słynnym Sukru Saracoglu rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami. Gospodarze od pierwszych minut przejęli inicjatywę, a rywale skupili się na uważnej grze w defensywie. Trybuny głośno zachęcały podopiecznych Ismaila Kartala do szybszych ataków, jednak zawodnicy "Żółtych kanarków" nie zamierzali specjalne forsować tempa w tej części starcia.
W końcu odważniej do ofensywy ruszyli także piłkarze Górnika i szybko stworzyli świetną okazję. Do piłki w polu karnym dopadł Erik Janza i oddał potężny strzał zmierzający pod poprzeczkę, który został jednak wybity przez Merta Gunoka.
Następnie gra znów przeniosła się na połowę drużyny z Zabrza. Zawodnicy Fenerbahce coraz częściej decydowali się na strzały, wśród nich byli choćby Fred czy Matteo Guendouzi, jednak podopieczni Michala Gasparika skutecznie blokowali ich próby. Kolejne ofiarne interwencje coraz częściej kończyły się jednak faulami i właśnie po jednym z nich ekipa ze Stambułu dopięła swego. W 37. minucie do rzutu wolnego podyktowanego przed polem karnym podszedł Talisca i uderzył tuż obok muru, całkowicie zaskakując Philippa Schulze'a i zapewniając swojej drużynie prowadzenie.
W defensywie, ale bez strachu
Brazylijczyk mógł wpisać się na listę strzelców także krótko po zmianie stron, ale dwukrotnie refleksem popisał się niemiecki golkiper. Najpierw instynktownie odbił jego uderzenie głową po rzucie rożnym, a po chwili zatrzymał futbolówkę lecącą tuż obok słupka. Po godzinie gry "Trójkolorowym" pomogło także szczęście, gdy w poprzeczkę trafił Bartug Elmaz.

W końcu trener gospodarzy posłał na murawę kolejne gwiazdy, m.in. Marco Asensio oraz Masona Greenwooda. Obaj zawodnicy wnieśli ożywienie do ofensywy, ale obrońcy Górnika pozostali skoncentrowani. Mimo ogromnego naporu Fenerbahce wynik nie uległ już zmianie, a minimalna porażka z pewnością nie przekreśla szans polskiej ekipy na awans do 3. rundy el. Ligi Mistrzów. Rewanż w Zabrzu zaplanowano na 29 lipca także o godz. 20:00.
