Odwrócić deficyt dwóch bramek? Zadanie niemal niewykonalne w LM, ale Barcelona ma asa w rękawie

Rashford rozpoczął w wyjściowym składzie w pierwszym akcie dwumeczu z Atlético.
Rashford rozpoczął w wyjściowym składzie w pierwszym akcie dwumeczu z Atlético.REUTERS/Albert Gea

Tylko jednej drużynie w historii fazy pucharowej Ligi Mistrzów udało się zniwelować dwubramkowy deficyt z pierwszego etapu na terenie przeciwnika i awansować do kolejnej rundy tych elitarnych rozgrywek. Barcelona wciąż jest jednak przekonana, że może odwrócić niekorzystny wynik po porażce u siebie 0:2 z Atletico. Może jej w tym pomóc Marcus Rashford, który w przeszłości dokonał czegoś podobnego w barwach Manchesteru United.

Barcelona jest na dobrej drodze do obrony tytułu w Hiszpanii, ale we wtorkowy wieczór czeka ją trudne zadanie w Lidze Mistrzów. Podopieczni Hansiego Flicka odwiedzą Metropolitano i spróbują odrobić dwubramkowy deficyt z pierwszego etapu na Camp Nou przeciwko Atlético Madryt.

Katalończycy zostali szczególnie mocno dotknięci w pierwszym etapie przez tragiczną ostatnią minutę pierwszej połowy, kiedy najpierw Pau Cubarsi został wyrzucony z boiska, a następnie Julian Alvarez trafił z rzutu wolnego. Kolejny cios osłabionej Barcelonie zadał Alexander Sorloth, który w 70. minucie podwyższył wynik na 2:0 i przybliżył Atletico do sensacyjnego awansu.

Wideo zapowiedź meczu

Liga Mistrzów: Atl. Madryt - Barcelona (zapowiedź wideo)
Flashscore

Mimo przeciwności losu, na wschodzie Hiszpanii panuje w ostatnich dniach pewien optymizm. Piłkarze są przekonani, że będą w stanie odwrócić losy spotkania w ćwierćfinale. Wielu pamięta zeszłoroczny mecz ligowy, w którym Atletico prowadziło 2:0, a Barcelona zmieniła wynik na 4:2, strzelając cztery gole od 72. minuty. To jednak Liga Mistrzów, a jej historia przemawia zdecydowanie na niekorzyść podopiecznych Flicka.

W całej historii rozgrywek tylko jednemu klubowi udało się odrobić dwubramkowy deficyt u siebie w fazie pucharowej. Manchester United dokonał tego w 2019 roku, a obecny skrzydłowy Barcy Marcus Rashford był wtedy na boisku.

Pamiętna noc w Paryżu

Rashford przybył do Barcelony na zasadzie wypożyczenia przed rozpoczęciem sezonu i już kilka razy pokazał, że może być naprawdę ważnym zawodnikiem. Teraz ponadto przygląda się scenariuszowi, z którym ma już doświadczenie. To on siedem lat temu doprowadził Czerwone Diabły do ćwierćfinału w Paryżu.

Wówczas United jechali do stolicy Francji z deficytem dwóch bramek, ale dzięki dwóm golom Romelu Lukaku objęli prowadzenie 2:1 i zbliżyli się do sensacyjnego awansu. Czas uciekał na decydujące trafienie, ale w ostatnich sekundach meczu obrońca PSG Presnel Kimpembe zagrał ręką we własnym polu karnym i sędzia przyznał United rzut karny.

To właśnie Rashford wziął na siebie odpowiedzialność w 94. minucie, strzelając gola na 3:1, który pozwolił Anglikom awansować do najlepszej ósemki rozgrywek. Nie mógł wtedy wiedzieć, że dziś, siedem lat później, jego historyczny gol da Barcelonie nadzieję, że dwubramkowa porażka w Lidze Mistrzów nie musi oznaczać gorzkiego końca.

Atletico Madryt - Barcelona (wtorek 21:00 + komentarz audio)

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen