Barcelona jest na dobrej drodze do obrony tytułu w Hiszpanii, ale we wtorkowy wieczór czeka ją trudne zadanie w Lidze Mistrzów. Podopieczni Hansiego Flicka odwiedzą Metropolitano i spróbują odrobić dwubramkowy deficyt z pierwszego etapu na Camp Nou przeciwko Atlético Madryt.
Katalończycy zostali szczególnie mocno dotknięci w pierwszym etapie przez tragiczną ostatnią minutę pierwszej połowy, kiedy najpierw Pau Cubarsi został wyrzucony z boiska, a następnie Julian Alvarez trafił z rzutu wolnego. Kolejny cios osłabionej Barcelonie zadał Alexander Sorloth, który w 70. minucie podwyższył wynik na 2:0 i przybliżył Atletico do sensacyjnego awansu.
Wideo zapowiedź meczu
Mimo przeciwności losu, na wschodzie Hiszpanii panuje w ostatnich dniach pewien optymizm. Piłkarze są przekonani, że będą w stanie odwrócić losy spotkania w ćwierćfinale. Wielu pamięta zeszłoroczny mecz ligowy, w którym Atletico prowadziło 2:0, a Barcelona zmieniła wynik na 4:2, strzelając cztery gole od 72. minuty. To jednak Liga Mistrzów, a jej historia przemawia zdecydowanie na niekorzyść podopiecznych Flicka.
W całej historii rozgrywek tylko jednemu klubowi udało się odrobić dwubramkowy deficyt u siebie w fazie pucharowej. Manchester United dokonał tego w 2019 roku, a obecny skrzydłowy Barcy Marcus Rashford był wtedy na boisku.
Pamiętna noc w Paryżu
Rashford przybył do Barcelony na zasadzie wypożyczenia przed rozpoczęciem sezonu i już kilka razy pokazał, że może być naprawdę ważnym zawodnikiem. Teraz ponadto przygląda się scenariuszowi, z którym ma już doświadczenie. To on siedem lat temu doprowadził Czerwone Diabły do ćwierćfinału w Paryżu.
Wówczas United jechali do stolicy Francji z deficytem dwóch bramek, ale dzięki dwóm golom Romelu Lukaku objęli prowadzenie 2:1 i zbliżyli się do sensacyjnego awansu. Czas uciekał na decydujące trafienie, ale w ostatnich sekundach meczu obrońca PSG Presnel Kimpembe zagrał ręką we własnym polu karnym i sędzia przyznał United rzut karny.
To właśnie Rashford wziął na siebie odpowiedzialność w 94. minucie, strzelając gola na 3:1, który pozwolił Anglikom awansować do najlepszej ósemki rozgrywek. Nie mógł wtedy wiedzieć, że dziś, siedem lat później, jego historyczny gol da Barcelonie nadzieję, że dwubramkowa porażka w Lidze Mistrzów nie musi oznaczać gorzkiego końca.
