Przed startem fazy ligowej przedstawiamy trzy powody, dla których warto czekać na tegoroczną edycję tych rozgrywek.
Czterech debiutantów chce zaznaczyć swoją obecność
Jednym z elementów, które zawsze wyróżniają początek właściwej fazy Ligi Mistrzów, są nowe zespoły biorące udział w rozgrywkach.
To już trzeci rok obowiązywania obecnego formatu – fazy ligowej z udziałem 36 drużyn i ośmioma kolejkami. Do tej pory na tym etapie zadebiutowało łącznie 13 zespołów. W każdej z trzech edycji, w tym także w tej, pojawiło się co najmniej czterech debiutantów, a w sezonie 2024/25 było ich pięciu.
W tym sezonie Como, Sabah Baku, LASK Linz oraz Viking to najnowsze drużyny, które zagrają w fazie grupowej najważniejszych europejskich rozgrywek klubowych. Tym samym liczba klubów, które dotarły do tego etapu od pierwszej edycji w sezonie 1992/93, wzrosła do 163.
Zespół Cesca Fabregasa z Como osiągnął najlepszy wynik w historii swoich występów we włoskiej piłce, zajmując trzecie miejsce przed byłymi triumfatorami LM – Milanem i Juventusem. Warto będzie obserwować ten zespół, biorąc pod uwagę jakość jego kadry.
Zarówno LASK, jak i Viking grali już w LM, ale tylko w eliminacjach. LASK po 61 latach sięgnął po mistrzostwo Austrii, natomiast Viking zdobył tytuł mistrza Norwegii po 34 latach przerwy – ostatni raz w 2025 roku. Łącznie oba zespoły mają na koncie pięć zwycięstw w Pucharze Europy/Lidze Mistrzów i będą chciały powalczyć z europejską czołówką.
Historia Sabah jest jeszcze bardziej niezwykła. Dziesięć lat po powstaniu klubu musiał on zaczynać od pierwszej rundy eliminacyjnej. Po zdobyciu dubletu w Azerbejdżanie w poprzednim sezonie – mistrzostwo kraju było pierwszym w historii klubu – Sabah wygrał sześć z ośmiu spotkań tego lata, w tym odrobił straty w dramatycznym barażu, by znaleźć się na tym etapie. Rok po niezwykłej serii Qarabagu, Bayquslar nie mają nic do stracenia.
Znane marki wracają po długiej przerwie
Wśród 36 drużyn w tegorocznej fazie ligowej są takie, które musiały długo czekać na powrót na ten poziom rozgrywek.
Po awansie do finału Ligi Konferencji w sezonie 2024/25, Real Betis zagra w głównej fazie LM po raz drugi w historii. Poprzedni występ miał miejsce 21 lat temu, kiedy Betis zajął trzecie miejsce w grupie. Czasy się zmieniły, a Los Verdiblancos czeka teraz osiem spotkań i szansa na awans do fazy pucharowej przy drugiej próbie.
Powrót Fenerbahce to także wyjątkowa historia. Sari Kanaryalar nie byli obcy rundom eliminacyjnym, zwłaszcza w ostatnich latach. Od ostatniego występu w głównej fazie rozgrywek w sezonie 2008/09, 19-krotni mistrzowie Turcji aż dziesięć razy grali w eliminacjach. Po dziewięciu nieudanych próbach, w sierpniowym barażu pokonali Lyon i wreszcie przerwali długą nieobecność.
AEK Ateny i AS Roma także musiały trochę poczekać na powrót. Mistrzowie Grecji, którzy w zeszłym miesiącu pokonali Lewski Sofia, będą chcieli poprawić bilans sześciu porażek z sezonu 2018/19, kiedy ostatni raz grali w LM. Wtedy też Giallorossi po raz ostatni wystąpili w tych rozgrywkach, odpadając w 1/8 finału. Klub ze stolicy Włoch odnosił jednak sukcesy w Lidze Europy i Lidze Konferencji – w sezonie 2021/22 wygrał inauguracyjną edycję UECL, a rok później dotarł do finału LE.
W porównaniu do powyższych, takie marki jak Porto i Manchester United nie były poza tymi rozgrywkami zbyt długo. Oba kluby ostatni raz grały w LM w sezonie 2023/24, a obecny sezon to ich pierwszy występ w erze fazy ligowej. Mimo to, dla drużyn z czwartą i piątą największą liczbą występów w fazie grupowej LM w historii, dwie kolejne nieobecności to i tak wyjątkowo długa przerwa.
Emocjonujące pierwsze starcia na horyzoncie
Wielu krytyków Ligi Mistrzów zwraca uwagę na powtarzalność meczów w kolejnych sezonach. Ile razy Real Madryt grał z Manchesterem City w ostatnich latach? Albo Bayern Monachium z PSG?
Oczywiście, w najbliższych miesiącach nie zabraknie spotkań pomiędzy drużynami, które doskonale się znają. Jednak pojawią się także bardzo ciekawe mecze, które po raz pierwszy odbędą się w europejskich rozgrywkach klubowych.
Fenerbahce zmierzy się z Atletico Madryt pod koniec stycznia. Dla dwóch zespołów z bogatą historią w Europie to zaskoczenie, że po raz pierwszy spotkają się dopiero w 2027 roku. Biorąc pod uwagę siłę obu składów, zapowiada się znakomite widowisko w Stambule.
Kolejną interesującą parą, którą zobaczymy po raz pierwszy, jest Roma kontra PSG. Wprawdzie włoski zespół nie grał w LM przez kilka lat, ale grudniowy wyjazd do stolicy Francji na mecz z dwukrotnym obrońcą tytułu z pewnością warto będzie śledzić.
Byli triumfatorzy Aston Villa i Borussia Dortmund także po raz pierwszy zmierzą się ze sobą. Niemcy regularnie grają w LM, ale mimo dawnych sukcesów Aston Villi, tylko dwa razy awansowała ona do fazy grupowej tych rozgrywek. To starcie odbędzie się w styczniu na Villa Park.
Sporting CP i Galatasaray spotkają się już w pierwszej kolejce. Drużyny z Portugalii i Turcji mają łącznie 32 występy w fazie grupowej LM. Biorąc pod uwagę, że obie mają na koncie europejskie trofea, to dość niespodziewane, że dopiero teraz dojdzie do ich pierwszego starcia.
Inne ciekawe mecze, które po raz pierwszy zobaczymy w fazie ligowej, to PSV kontra Club Brugge, Arsenal kontra Lille oraz Inter Milan kontra Stuttgart.
