Przejdź do głównej treści

Frederiksen po spotkaniu z Rakowem: Nie często się zdarza wygrać pięć meczów z rzędu

Frederiksen po spotkaniu z Rakowem: Nie często się zdarza wygrać pięć meczów z rzędu
Frederiksen po spotkaniu z Rakowem: Nie często się zdarza wygrać pięć meczów z rzęduJakub Kaczmarczyk / PAP

Trener piłkarzy Lecha Poznań Niels Frederiksen cieszył się nie tylko z pokonania Rakowa 1:0, ale z dość długiej już zwycięskiej serii. "Pięć wygranych z rzędu - to jest coś, co się często nie zdarza w ekstraklasie, bo to jest trudna liga" - przyznał.

Lechici po golu Szweda Leo Bengtssona pokonali ostatni w tabeli Raków Częstochowa 1:0 i pozostają na pozycji lidera.

"Piąta wygrana z rzędu - to jest coś, co się często nie zdarza w ekstraklasie, bo to jest trudna i silna liga. Jestem zadowolony z drugiej połowy, nieco mniej z pierwszej części meczu. Po przerwie zaczęliśmy kreować dużo więcej sytuacji i myślę, że zasłużyliśmy na to zwycięstwo" - powiedział Duńczyk na konferencji prasowej.

Do przerwy Lech grał bezbarwnie, podobnie jak w czwartek w spotkaniu przeciwko Jagiellonii. Frederiksen przyznał, że trudno to nazwać jakąś regułą.

"Mecze w tym tygodniu miały taki wspólny mianownik. Po tym trudnym spotkaniu w czwartek, nasz silnik w niedzielę rozkręcał się powoli. Wiem, że wejściu w odpowiedni rytm służy rozgrzewka, ale my akurat potrzebowaliśmy czasu w trakcie gry" - zaznaczył.

Szkoleniowiec był pytany o zmianę Yannicka Agnero, który został zastąpiony przez Mikaela Ishaka, chwilę po tym, jak zmarnował stuprocentową okazję. Frederiksen zapewnił, że ta roszada była zaplanowana już wcześniej.

"Wiem, że mogło to tak wyglądać, ale był plan, że Yannick zagra 45 minut i w przerwie „Mika” wejdzie za niego. Stało się jednak trochę inaczej, ale to nie była moja reakcja na to, że zmarnował znakomitą okazję. To było bardzo rozczarowujące, ale Yannick zagrał dobre spotkanie. Inni zawodnicy też mieli świetne sytuacje, których nie wykorzystali, tak po prostu bywa w futbolu" – wyjaśnił.

Dawid Szulczek, który od niespełna tygodnia pełni funkcję pierwszego trenera Rakowa, przyznał, że terminarz nie jest sprzymierzeńcem jego drużyny.

"W trzech ostatnich meczach zmierzyliśmy się z zespołami, które w poprzednim sezonie zdobyły medale. Teraz zagraliśmy z mistrzem Polski, który w ostatnich dwóch latach zanotował ogromny progres. Lech, szczególnie po przerwie, pokazał, że odjeżdża innym drużynom w ekstraklasie. My mieliśmy dobre momenty w tym meczu, ale zdecydowanie było ich za mało. Rywal był drużyną lepszą" - skomentował.

Szulczek liczy, że jego podopieczni wkrótce wrócą do poziomu, który prezentowali w ubiegłym sezonie.

"Kibicujemy też młodym chłopakom, którzy niedawno trafili do klubu, jak choćby Adam Basse. Mimo słabych wyników, spodziewam się, że wielu naszych piłkarzy dostanie powołania do reprezentacji młodzieżowych" - zaznaczył.

Pytany o swoją przyszłość w Rakowie, przyznał, że nie jest to rzecz, na którą ma wpływ.

"Ja zajmuję się procesem treningowym, a to akurat wykracza poza to. Raków jest klubem świetnie zorganizowanym, wiele rzeczy funkcjonuje bardzo dobrze. Jesteśmy na etapie transformacji, takiej zmiany pokoleniowej. Jak pokazuje historia, wszystkie czołowe zespoły też to przechodziły, łącznie z Lechem, który kilka lat temu również miał słabszy sezon" - podsumował opiekun częstochowskiej drużyny.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen