Messi pobił absolutny rekord bramek należący do Miroslava Klose, zdobywając dwa gole w poniedziałkowym zwycięstwie 2:0 nad Austrią na Dallas Stadium w Arlington, ustanawiając tym samym niesamowity rekord.
W tym samym czasie Ronaldo również strzelił dwa gole przeciwko Uzbekistanowi, zostając pierwszym piłkarzem, który zdobył bramki na sześciu edycjach mistrzostw świata.
Obaj zawodnicy rozgrywają znakomite turnieje, dając z siebie wszystko u schyłku kariery.
Były trener Liverpoolu, Klopp, jest jednym z wielu zachwyconych tą dwójką i uważa, że należy ich docenić jak najmocniej, bo to może być ich ostatni mundial: "Jako zwykły kibic jestem tym naturalnie zafascynowany, bo to najlepsi piłkarze ostatnich dziesięciu, piętnastu lat. Ale to, co naprawdę było piękne do zobaczenia, to następująca rzecz: po pierwszym meczu, w którym Cristiano Ronaldo był ostro krytykowany – nawet ja to zauważyłem – wrócił potem w wielkim stylu i w wieku 41 lat zagrał tak żywiołowo i intensywnie, co sprawiło mi ogromną radość".
"To, że w jego wieku wciąż tak bardzo przeżywa, gdy coś mu nie wychodzi, jest niesamowite, a jego reakcja robi jeszcze większe wrażenie. To coś niezwykłego, że możemy być świadkami tej generacji. To naprawdę wyjątkowe. A kiedy spotkaliśmy się na chwilę przy linii bocznej, Messi uprzejmie włączył nas do grona gratulujących mu osób – nawet mając 59 lat, poczułem, jak wyjątkowa może być taka chwila.
Bo to było coś szczególnego. Cieszyłem się równie mocno, widząc mojego byłego zawodnika Alexisa Mac Allistera i zamieniając z nim kilka słów. Ale potem pojawił się Messi. I to już zupełnie inny poziom" – dodał.
Messi ma obecnie 18 goli na mistrzostwach świata w swojej imponującej karierze, natomiast Ronaldo zdobył ich 10, a obie reprezentacje – Argentyna i Portugalia – awansowały dalej w turnieju.
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
