"To spotkanie to nie tylko mecz piłkarski. To chwila narodowej jedności, chwila, w której cały naród spojrzy w tym samym kierunku, z tą samą pasją, tą samą nadzieją i tą samą miłością do flagi" – napisał Tshisekedi w sobotę na prezydenckim koncie internetowym.
Drużyna DR Konga ma jeden punkt po dwóch meczach w grupie K – zremisowała 1:1 z Portugalią i przegrała 0:1 z Kolumbią. Teraz musi pokonać Uzbekistan, aby pozostać w turnieju. Uzbekistan przegrał oba swoje mecze, ale nadal ma szansę na awans, choć musi wygrać bardzo wysoko.
"W tę sobotę, 27 czerwca 2026 roku, w Atlancie nie będziecie sami. Za wami stanie ponad 100 milionów Kongijczyków – nasze rodziny, nasza młodzież, nasi seniorzy, nasze prowincje, nasza diaspora, nasi kibice, nasi żołnierze, nasi robotnicy, nasze dzieci – wszyscy zjednoczeni z wami" – przekazał Tshisekedi.
"Wzywam zatem wszystkich Kongijczyków do mobilizacji, w duchu jedności, pasji i odpowiedzialności, aby poprowadzić nasze »Lamparty« do zwycięstwa, na które wszyscy liczymy" – zakończył.
Populacja tego kraju ze środkowej Afryki szacowana jest na 110 mln mieszkańców, co daje czwarty wynik na kontynencie.
Jeszcze kilka miesięcy temu sam udział w MŚ był niepewny. Drużyna nie zdołała wywalczyć bezpośredniej kwalifikacji ze strefy afrykańskiej i musiała przebijać się przez baraże. W ekipie francuskiego trenera Sebastiena Desabre występuje Steve Kapuadi, obrońca Widzewa Łódź, a wcześniej Legii Warszawa.
To pierwszy występ reprezentacji DR Konga w mistrzostwach świata od 1974 roku, kiedy to kraj ten znany był pod nazwą Zair.
