Światło czerwone. Tylko tyle
W Warszawie po przejęciu drużyny przez Marka Papszuna nikt nie spodziewał się cudów, choć były pewne oczekiwania. Na przykład nikt nie łudził się, że drużyna zacznie zachwycać w ofensywie i bawić publikę goleadami, kryzysu napastników nie da się przecież naprawić kilkoma treningami. Jednak poprawić organizację w defensywie już tak. A właśnie tego oczekiwano po takim trenerze jak Papszun, choćby właśnie wyrachowania w przypadku osiągnięcia korzystnego wyniku, którego zabrakło w ostatniej fazie spotkania z Górnikiem. Jak my to, kibice reprezentacji Polski, dobrze znamy.
Mało tego, w niedawnych starciach z Rakowem czy Radomiakiem obrona Legii pozwalała się pokonać na samym początku, odpowiednio w szóstej i drugiej minucie. Wszystko wskazuje więc na to, że formacji brakuje po prostu koncentracji w początkowych i końcowych fazach meczów. A to daje przewagę mentalną przeciwnikom, którzy wiedzą, że "Wojskowych" można zaskoczyć w najbardziej newralgicznych momentach. Ciekawe czy stołeczna drużyna szybko odrobi tę lekcję.
Światło żółte. Ale z nami to nie tak!
Żeby było przewrotnie, tym razem ponarzekamy nieco na zbytnie kunktatorstwo. W podziedziałkowym, zamykającym kolejkę starciu w Gliwicach zespół Pogoni miał jeden cel, czyli zatrzymać serię dwóch porażek, najlepiej wygraną. Nieco przy udziale gospodarzy (rzut karny i błąd bramkarza) jeszcze przed przerwą udało się osiągnąć komfortowy rezultat, ale ludzie, bez przesady! Mądra drużyna będzie oczywiście zarządzać wynikiem, by na koniec uszczęśliwić swoich fanów, a nie neutralnych kibiców czekających na kolejne bramki, jednak dla zwykłej przyzwoitości wypadałoby się pojawić pod bramką rywali i oddać kilka strzałów.
Tymczasem po stronie gości w drugiej odsłonie w tej statystyce widniało wielkie i rażące w oczy zero. Co więcej, cztery próby ogólnie to najniższy wynik w jednym meczu w Ekstraklasie w tym sezonie. Po meczu trener Thomas Thomasberg powiedział "Nie chodziło o piękną grę, tylko o wygraną", ale z pewnością nie jest to dobra reklama ligi i przykład dla młodych zawodników wchodzących do drużyny. Nie o taki futbol dziś chodzi, nie takim futbolem dzisiaj wygrywa się tytuły i nie takim futbolem zyskuje się przychylność fanów.
Światło zielone. W końcu
Jako że Widzew zwykle lądował w pierwszych dwóch rubrykach, tym razem zostanie doceniony w ostatniej. Mocno doinwestowana drużyna z Łodzi ma w tym sezonie sporo problemów w ofensywie, ale przynajmniej stara się regularnie poprawiać w różnych aspektach. Świadczy o tym choćby czyste konto w 9 z 28 rozegranych meczów; w tym sezonie Ekstraklasy tylko Cracovia (12) osiągnęła ten wynik częściej. W dodatku podopieczni Aleksandara Vukovocia są niepokonani od pięciu spotkań, a wygrana w ostatniej chwili z bezpośrednim rywalem do utrzymania w lidze dodała wiary i zawodnikom, i kibicom, którzy wiernie wspierają zespół.
Zaangażowanie, pasja i walka do samego końca. Tyle może dać każdy i bardzo często tyle wystarczy, aby było po prosto interesująco.

