Paryżanie wywieźli z własnego boiska wynik 2:0, nie pozwolili Liverpoolowi oddać ani jednego celnego strzału, a ich zwycięstwo zapewnili Doue i Kvaratskhelia. Mimo dominacji swojego zespołu i zeszłorocznego awansu właśnie po starciu z The Reds, trener Luis Enrique nie lekceważy rywala. Zdaje sobie sprawę, że gospodarze będą chcieli uratować sezon awansem do półfinału LM.
"Trzeba być naprawdę ostrożnym, mogą pojawić się pułapki i to może być zasadzka. Wszyscy mówią, że pierwszy mecz wygraliśmy łatwo i byliśmy wyraźnie lepsi od przeciwnika. Może tak było, ale w piłce nożnej wszystko może się bardzo szybko zmienić. Trzeba zwracać uwagę na detale, być przygotowanym, bo możemy stracić gola już w pierwszej połowie. Mecz jest wciąż otwarty" - podkreślił Hiszpan.
Przy dwubramkowej przewadze można by wybaczyć PSG, gdyby postawiło na defensywę i chciało tylko utrzymać wynik. Enrique jednak nie zamierza się bronić i zachęca swoich piłkarzy do walki o zwycięstwo:
"Wyjdziemy na boisko z zamiarem wygrania, jak zawsze. Liverpool będzie próbował strzelić gola, ale muszę przygotować drużynę na to, że czekają nas trudne chwile, to nie będzie łatwe. Spodziewam się bardzo wyrównanego spotkania".
Paryż będzie musiał zmierzyć się także z gorącą atmosferą, ale szkoleniowiec wierzy, że jego zespół sobie poradzi. "Wiemy, jak trudno gra się na stadionie takim jak Anfield, ale to dla nas dodatkowa motywacja, bo chcemy pokazać swoją grę i ich pokonać" - dodał.
