W październiku i listopadzie Lech Poznań nie był w stanie wygrać, przegrywając sensacyjnie z mistrzem Gibraltaru. Nawet z maleńkim Gryfem Słupsk najadł się strachu. To był najsłabszy moment sezonu, w którym ekipa z Poznania zdołała jednak wrócić na spokojne wody i kontynuować kurs na mistrzostwo Polski. Ostatecznie sukces osiągnęli przed sezonem, a jutro czeka ich wielka feta niezależnie od wyniku.
To już drugi tytuł wywalczony z Nielsem Frederiksenem. Duński szkoleniowiec już jutro poprowadzi Lecha w 89. meczu podczas swojej kadencji, która jest na razie wyjątkowo udana. Pierwszy raz od 33 lat Lech zdobył, a następnie obronił mistrzostwo Polski.
Dwa tytuły z rzędu to osiągnięcie wagi ciężkiej, którego nie przyćmiły nawet niespełnione oczekiwania w Pucharze Polski czy europejskich rozgrywkach. Zresztą, będzie czas poprawić te wyniki już latem, skoro Kolejorz ma szansę na bardzo korzystne losowania w kwalifikacjach.
Do nowej kampanii w Europie i na krajowych boiskach Lech podejdzie z tym samym szkoleniowcem. Niels Frederiksen podpisał właśnie nową umowę z 55-letnim szkoleniowcem. Będzie obowiązywać do czerwca 2028.
"W obecnych rozgrywkach pokazaliśmy się z niezłej strony w Europie, ale uważam, że stać nas na jeszcze więcej na tym froncie w nadchodzących miesiącach, taka jest nasza ambicja. Mamy sporo obszarów do rozwoju i dużo do wygrania, a perspektywy, które rysują się przed nami są bardzo atrakcyjne" - powiedział Duńczyk.
