Korona Kielce - Widzew Łódź (1:0)
Starcie w Kielcach mogło rozpocząć się dla gości wyśmienicie. Już w czwartej minucie Fran Alvarez otrzymał świetne podanie z głębi pola - Hiszpan niepotrzebnie się zawahał, ale ostatecznie dopadł do piłki przed obrońcą i oddał strzał z ostrego kąta, jednak przegrał pojedynek z Xavierem Dziekońskim.
Spotkanie miało ogromną wagę, toteż nie mogło dziwić, że na boisku nie brakowało nerwów, a czasem i nadmiernej agresji. Już w piątej minucie za niebezpieczny faul żółtą kartkę otrzymał Tamar Svetlin, do wymiany zdań doszło między Bartłomiejem Drągowskim a Mariuszem Stępińskim.
Przed przerwą głową obok słupka uderzył jeszcze Przemysław Wiśniewski, ale strzał Alvareza z pierwszej połowy okazał się jedynym celnym w tej części meczu, co dobrze oddaje jej przebieg.
Tę posuchę w ataku na początku drugiej odsłony miejscowym kibicom wynagrodził jednak Dawid Błanik. Pomocnik gospodarzy fantastycznym strzałem z rzutu wolnego przełamał ręce Drągowskiego i swoim dziewiątym golem w sezonie zapewnił drużynie prowadzenie.
Zawodnicy Aleksandara Vukovicia, byłego piłkarza i trenera Korony, natychmiast ruszyli do odrabiania strat, jednak mieli spore problemy ze stworzeniem dogodnych sytuacji. A kiedy już świetnie do strzału złożył się rezerwowy Andi Zeqiri, koncentracją wykazał się Dziekoński.

Mimo tego naporu defensywa drużyny Jacka Zielińskiego zdołała utrzymać czyste konto do ostatnich sekund i zanotować niezwykle ważne zwycięstwo, które pozwoliło jej awansować na 11. miejsce w tabeli. Widzew pozostał natomiast na ostatniej bezpiecznej pozycji i wciąż musi drżeć o utrzymanie w lidze.
Zagłębie Lubin - Pogoń Szczecin (0:1)
Spotkanie rozgrywane na stadionie Zagłębia rozpoczęło się od dość niebezpiecznego starcia Jana Biegańskiego z Jakubem Kolanem, w którym mocno ucierpiał drugi z zawodników. Pomocnikiem długo na murawie zajmowali się medycy, ale ostatecznie z opatrunkiem na głowie zdołał opuścić ją o własnych siłach. Na boisku zastąpił go Adam Radwański.
Początkowo inicjatywę przejęli goście, w ciągu pierwszych 15 minut notując 77% posiadania piłki. Niewiele jednak z tego wynikało, gdyż większość prób była niecelna lub zablokowana przed defensorów "Miedziowych". A kiedy już w światło bramki trafił Natan Ława, refleksem popisał się przeżywający drugą młodość Jasmin Burić. Oprócz strzału Damiana Michalskiego z bliskiej odległości w słupek gospodarze także nie byli w stanie stworzyć większego zagrożenia pod bramką rywali.
Po zmianie stron umiejętności Valentina Cojocaru sprawdził Marcel Reguła, ale Rumun zatrzymał jego mocne uderzenie z pola karnego. W końcu trener Thomas Thomasberg postanowił dokonać zmian, na placu gry pojawili się Kamil Grosicki oraz Hussein Ali. Szybko okazało się, że była to słuszna decyzja. W 79. minucie Burić po raz kolejny fantastyczną interwencją zatrzymał strzał Fredrika Ulvestada, ale do piłki natychmiast dopadł obrońca z Iraku i potężnym uderzeniem umieścił ją pod poprzeczką.

W końcówce po kontrataku wynik mógł podwyższyć jeszcze inny rezerwowy, Leo Borges, ale miejscowi fani znów mieli okazję do oklaskiwania swojego golkipera. Ostatecznie o wyniku zadecydował gol Aliego, a dzięki zwycięstwu Pogoń zapewniła sobie utrzymanie w lidze.
