W listopadzie Gliwiczanie na wyjeździe pokonali ekipę "Medalików" 3:1.
"Jest wiele punktów wspólnych w ekipie rywali, po wynikach widać, że jest jednak delikatna różnica. My nie oceniamy samych wyników, a bardziej inne kwestie. W ostatnim meczu (porażka z Jagiellonią Białystok 0:2) Częstochowianie zrobili wystarczająco dużo, by wygrać. Szykujemy się na mocny, intensywny mecz" – dodał.
Zaznaczył, że nie kalkuluje, czy punkt zdobyty w niedzielę da jego drużynie utrzymanie.
"Będziemy robić wszystko, by wygrać. Takie nastawienie mamy cały czas" – zadeklarował.
Na ubiegłotygodniowy mecz w Gliwicach z GKS Katowice (0:0) sprzedano wszystkie bilety, teraz też zapowiada się wysoka frekwencja.
"Skala trudności jest porównywalna. Raków ma silną kadrę. Było nam bardzo miło i obecność takiej liczby kibiców bardzo pomogła. Teraz możemy spuentować sezon meczów domowych, przy naprawdę bardzo dobrej frekwencji. Mam nadzieję, że równie wysoko zawiesimy poprzeczkę, jeśli chodzi o nasze poczynania sportowe" – stwierdził Myśliwiec.
Podkreślił, że wyniki innych drużyn nie powinny wpływać na nastawienie jego zawodników.
"To droga donikąd, recepta na porażkę. Chcemy patrzeć na siebie, ma nie życzyć komuś źle" – ocenił.
Zauważył, że w szatni nie ma jeszcze mowy urlopach.
"Gdybym wyczuł, że ktoś czuje się jak na wakacjach, to nie znalazłby się w kadrze meczowej. A z natury jestem bardzo złośliwy, sezon się kończy za tydzień i kontrakty trwają nieco dłużej. Nie wyczuwam takiego nastawienia. Nie dopuszczam do siebie myśli, że ktoś potrzebuje motywacji" – ocenił.

Przyznał, że jego piłkarze mają za sobą bardzo trudny sezon.
"Bogaty w różne doświadczenia, wzloty i upadki. Dlatego nie ma nic lepszego, niż przy pełnych trybunach cieszyć się z dobrego meczu i korzystnego wyniku" – stwierdził.
Początek niedzielnego meczu w Gliwicach o godz. 12.15.
