Finał w Rzymie bez Igi Świątek, determinacja Switoliny imponowała

Finał w Rzymie bez Igi Świątek
Finał w Rzymie bez Igi ŚwiątekREUTERS/Ciro De Luca

Jeszcze przed wyjściem zawodniczek na kort można było założyć, że jeśli Iga Świątek nie zdominuje Eliny Switoliny, to w trzech setach zaprawiona Ukrainka może zamknąć jej drzwi do finału. I tak się stało - bardziej doświadczona zawodniczka wytrawnie wykorzystała momenty słabości Polki, a sama obroniła 11 break pointów, by triumfować 6:4, 2:6, 6:2.

Oglądanie Igi Świątek (3. WTA) podczas jej wspinaczki w górę drabinki w Rzymie było niewątpliwą przyjemnością. Od ciężarów z Caty McNally na starcie po rozjechanie Jessiki Peguli w ćwierćfinale i awans do pierwszego w sezonie półfinału.

Sprawdź szczegóły meczu Świątek - Switolina w półfinale w Rzymie

Świetne czytanie gry dało przewagę Elinie

Jednak w czwartek na Campo Centrale naprzeciw Polki stanęła zdeterminowana Elina Switolina (10. WTA), która przemogła Rybakinę w trzech setach i celowała w tytuł. Ukrainka zaczęła jednak odważnie, nie przestraszyła się topspina Polki, za to sama świetnie dobierała kierunki, bezpiecznie otwierając wynik.

Jej presja na Igę robiła wrażenie, podobnie jak determinacja w chwili słabości. Gdy zawodziło ją podanie i Polka próbowała atakować wchodząc w kort, Ukrainka zaimponowała waleczną obroną i doczekała się błędu, po którym obroniła się na 2:1. To ona dyktowała warunki i przełamała Polkę do zera – jakby czytała nie tylko grę, ale też stan mentalny Raszynianki.

Tym dziwniej wyglądał kolejny gem z trzema podwójnymi błędami z rzędu! Polka momentalnie odrobiła więc stratę. Po powrocie Ukrainka nie miała już nic do powiedzenia w gemie na 3:3, jednak zdołała utrzymać prowadzenie po popisowej wymianie siódmego gema.

Mało tego, w ósmym Polka błędami wpuściła rywalkę i ta przełamała na 5:3, nie zostawiając miejsca na kolejne pomyłki. Choć z po dużym wysiłku, Świątek odrobiła stratę z uśmiechem. Niestety, szukając sposobu na oszukanie rywalki popełniła zbyt wiele błędów i kolejnym straconym podaniem oddała seta.

Polka odjechała i wyrównała

Poprzednie rywalki nie podnosiły Świątek poprzeczki do tego stopnia i 24-latka wróciła ze sportową złością. Po imponującym sprincie do skrótu Eliny posłała mijającą piłkę na wagę trzech break pointów. Polka wyrwała gema, następnie obroniła się sama.

A gdy w trzecim gemie Ukrainka znów znalazła się w kłopotach, kręciła głową i mówiła do siebie, z coraz większym kłopotem odgadując ruchy faworytki. Drugie przełamanie i 3:0 – Switolina wyraźnie wiedziała, że to ostatnia chwila na powrót. Wywalczyła dwa break pointy, które Polka gasiła ze stoickim spokojem, by… błędem podwójnym nadszarpnąć własną pewność siebie.

Świątek straciła podanie, za to nie straciła kontroli: zepchniętą do obrony Ukrainkę przełamała raz jeszcze na 4:1. Wybiła z głowy przeciwniczce odwracanie wyniku, gdy kolejną piłką wzdłuż linii zamknęła gema na 5:1. Dopiero po 30 minutach Odesyjka obroniła pierwszy raz swoje podanie, zatrzymując setbola. Na więcej Polka nie pozwoliła – na sucho zamknęła seta wynikiem 6:2.

Zaczęło się od wielkiej bitwy, ale set uciekł

Choć trzeci set rozpoczął się tuż przed północą, o spadku jakości nie było mowy. Obie zawodniczki testowały swoje granice. Gdy Elina zgasiła pierwszego break pointa, potężny kros Polki dał kolejnego. Dopiero po trzech Ukrainka uzyskała przewagę, a as dał jej oddech – pierwszy gem był bitwą z 14 punktami.

Gdy się obroniła, natychmiast wykorzystała spadek skuteczności podania Igi, która od 30:0 dała się przełamać. Zagryzione wargi Polki zdradzały, że nie da uciec. Wyrwała break pointa, jednak nie udało się go wykorzystać. Po 20 minutach było 3:0 dla Switoliny. Dopiero w czwartym gemie 24-latka wyraźnie złapała oddech, smeczem zamykając sprawę.

Szukała przełamania powrotnego, lecz doszła tylko do 30:0 zanim zgubiły ją błędy i wyraźnie nie mogła sobie tego darować. Świadomie poprowadziła wszystkie punkty na 2:4, doszła konsekwentnie do break pointa… i znów własne błędy wybiły ją z rytmu. Nawet w pozornie komfortowych sytuacjach czegoś brakowało.

Zbyt wiele było w tym meczu momentów, gdy konsekwentną pracę niweczył jeden fałszywy ruch, a po nim Iga nie mogła skorygować kursu. Wybita z rytmu, Polka z 30:0 przy swoim podaniu dopuściła do meczbola na przełamanie. Pierwszy serwis nie zadziałał. Rywalka wiedziała, że trzeba ruszyć do drugiego. I zamknęła mecz w trzeciej godzinie.

Fizycznie do gry Igi Świątek trudno mieć istotne zastrzeżenia, efekty pracy z Francisco Roigiem wydają się prawie namacalne. Do powrotu na szczyt czegoś jednak brakuje i trzeba przyjąć to z pokorą, niezależnie od wysokich oczekiwań. Switolina pokazała, jak wiele można nadrobić determinacją i walką do końca.

Statystyki meczu Iga Świątek - Elina Switolina
Statystyki meczu Iga Świątek - Elina SwitolinaFlashscore / AFP
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen