Szkoleniowiec w opublikowanym w portalach społecznościowych oświadczeniu przeprosił m.in. swoich bliskich, piłkarzy, kibiców i władz klubu, w którym pracuje, ale też trenerów i sympatyków innych klubów, sędziów, władz PZPN i Ekstraklasy SA.
"Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się rozczarowani, a którym zależy na dobru polskiej piłki" - napisał.
Trener po raz kolejny zapewnił, że nie miał jakichkolwiek złych intencji (pisząc do sędziego), ale ma świadomość, że popełnił błąd.
"Mam świadomość, że nie powinienem zachować się w ten sposób i naprawdę bardzo żałuję tego, co się stało. Jestem sobą rozczarowany i wiem, że zawiodłem wielu ludzi. Przede wszystkim jednak zawiodłem sam siebie" - napisał.
"Przepraszam swoją rodzinę. Przepraszam swoich zawodników, sztab, kibiców, klub i całą jagiellońską społeczność. Przepraszam kibiców wszystkich klubów oraz wszystkie kluby. Przepraszam swoich kolegów trenerów, z którymi na co dzień rywalizuję na boisku o ligowe punkty. Przepraszam władze piłkarskiego związku i Ekstraklasy. Przepraszam wszystkich sędziów i całe środowisko sędziowskie. Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się rozczarowani, a którym zależy na dobru polskiej piłki" - zaznaczył.
Podziękował też osobom, które go wsparły zaznaczając, że rozumie tych, którzy go skrytykowali. Podkreślił jednak, że - jak to ujął - wylewa się na niego i rodzinę fala hejtu.
"Popełniłem błąd i zasługuję na krytykę, ale nie na hejt i publiczny lincz. Ta granica została przez wielu ludzi przekroczona" - dodał Siemieniec. Zapewnił, że bierze odpowiedzialność za błąd i chce pracować nad odbudową zaufania całego środowiska piłkarskiego w Polsce.
Jak ujawniła w swojej publikacji w ubiegłym tygodniu Wirtualna Polska, Siemieniec w dniu meczu Jagiellonii z GKS w Katowicach (2:2) w przedostatniej kolejce sezonu 2025/26, który prowadził jako główny Paweł Raczkowski, napisał do przebywającego wtedy w Japonii innego sędziego Arkadiusza Kamila Wójcika - pracującego jako asystent bądź techniczny - wiadomość ws. ewentualnych żółtych kartek dla jego zawodników, którzy byli zagrożeni przymusową pauzą w ostatnim spotkaniu rozgrywek.

Podobne kontakty są zakazane przepisami PZPN, a gdy do nich dojdzie, arbitrzy mają obowiązek zgłosić to do PZPN, co Raczkowski uczynił zaraz po meczu. Sprawę kontaktów trenera Jagiellonii z sędziami wyjaśnia teraz Komisja Ligi Ekstraklasy SA. Przewodniczący KL Jarosław Poturnicki zaznaczył jednak, że sprawa nie ma charakteru korupcyjnego lub zarzutu manipulowania wynikiem.
Po publikacji WP, sędzia Wójcik zamieścił oświadczenie, w którym przepraszał Siemieńca. Jagiellonia wydała oświadczenie, że zna sprawę, nie ma ona charakteru dyscyplinarnego i że trener nadal cieszy się pełnym zaufaniem władz klubu.
W piątek Siemieniec mówił o sprawie, że wysyłanie wiadomości do sędziego było niepotrzebne i był to błąd.
"Nie miałem w tym żadnych złych intencji, ta sytuacja wiele mnie nauczyła i się nie powtórzy" - oświadczył wówczas. Dopytywany przez dziennikarzy po meczu Wisła - Jagiellonia (2:0) nie zdecydował się jednak na przeprosiny.
