Powtórki pokazały, że Haaland znajdował się na spalonym w momencie zagrania piłki. Podczas analizy VAR najwyraźniej pominięto jednak wcześniejszą próbę Enzo Fernandeza, który próbował skierować piłkę do siatki głową. Pomocnik Manchesteru City również wydawał się znajdować na pozycji spalonej w momencie podania Josko Gvardiola.
Centrum Meczowe Premier League poinformowało na platformie X, że Fernandez nie dotknął piłki, dlatego gol został uznany, ale nie trzeba dodawać, że czerwona część Manchesteru nie zgodziła się z tą interpretacją.
"Po prostu tego nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem"
"Po prostu tego nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem, nie pojmuję, jak to możliwe, że próbujemy pomagać sędziom, dając im tyle wsparcia, tylu ludzi, tyle ekranów, a oni i tak nie potrafią podjąć właściwej decyzji", grzmiał trener United Michael Carrick.
"To niepokojące, jeśli tak wygląda postrzeganie gry przez osoby, które ją prowadzą... Nie mogę mieć większych pretensji do zawodników i nie będę miał, bo uważam, że zrobiliśmy wiele dobrego. Dziś po prostu nie znaleźliśmy tego, czego potrzebowaliśmy".
Szkoleniowiec United, który zdobył cztery punkty w pierwszych czterech meczach ligowych tego sezonu, nie krył rozczarowania: "Dziś czuję to, co kibice. Nie mamy tylu punktów, ile byśmy chcieli na tym etapie; nie da się tego ukryć. Musimy po prostu iść dalej i znów zacząć wygrywać".
Obrońca Lisandro Martinez był równie sfrustrowany.
"Uważam, że to był spalony. Nie rozumiem tych przepisów. On tam był. Podszedłem do niego, bo był przede mną; dlatego Haaland był wolny z tyłu", tłumaczył.
"Chcę się teraz uspokoić, chcę się opanować. To bardzo trudne, bo przegrywasz, przegrywasz derby, tracisz trzy punkty u siebie... to nie do zaakceptowania. To przecież najlepsza liga na świecie, są tu najlepsze drużyny, najlepsi piłkarze, a teraz musimy wracać do domu z takim poczuciem niesprawiedliwości" - dodał.
