Sytuacja z transferem Jordiego Sancheza była głównym tematem ostatnich dni. Pogoń Szczecin wpłaciła za Hiszpana, któremu zaoferowała ogromną podwyżkę, klauzulę odstępnego i ten zdecydował się na przeprowadzkę na północ Polski.
Otrzymuj wszystkie wiadomości o ulubionych drużynach i piłkarzach
Transfery, newsy, wywiady: Włącz powiadomienia dla artykułów o Twoich ulubionych zawodnikach i drużynach.

Przez tę transakcję doszło do niemiłych rozmów między prezesami klubów na portalu X. Królewski zarzucał ligowemu rywalowi działanie niezgodne z prawem. Nie chodziło o wpłacenie klauzuli, ale o sposób kontaktu z zawodnikiem i nieinformowanie klubu o chęci wykonania takiego ruchu.
Prezes Królewski w wielu wywiadach potwierdzał, że nie chodzi o samo odejście napastnika, ale o sposób i czas, w którym ten ruch został wykonany. Sam podkreślał, że nie widzi problemu w tym, że lider klasyfikacji strzelców wybrał korzystniejszą dla siebie opcję finansową, patrząc jeszcze dodatkowo na wiek zawodnika.
Gdy wydawało się, że sprawa ucichła, to do akcji wkroczył sam zainteresowany. Jordi Sanchez strzelił gola w doliczonym czasie gry przeciwko Wieczystej i… wykonał dość kontrowersyjną cieszynkę, wyjaśniając po meczu, że "ten gość", będzie wiedział, że ta została skierowana do niego.
Wielu fanów Wisły Kraków od razu po meczu doszło do tego, że radość po golu została skierowana w stronę ich klubu, a szczególnie do prezesa Jarosława Królewskiego, który odniósł się też do sytuacji.
"Niezależnie, życzę szczerze wszystkiego co najlepsze na nowej drodze życia. Kompletnie tego nie rozumiem - bo ani razu nie skrytykowałem decyzji o odejściu zawodnika - wręcz przeciwnie walczyłem nawet tu aby była ona zrozumiana, ale jak widać nie wszystko muszę rozumieć i być może lepiej dla mnie. Wspieraliśmy w każdej chwili jako klub, czy w gorszych momentach czy po kontuzji - ostatecznie trudno cokolwiek sensownego napisać.
Serdeczności" – napisał na portalu X Jarosław Królewski.
Kontekst całej sytuacji jest taki, że Wisła Kraków ściągnęła Jordiego Sancheza do Polski w trudnym dla niego momencie zimą 2026 roku, kiedy miał problem ze znalezieniem klubu. Biała Gwiazda stawiała na niego wiosną, ale w 1. lidze był bardzo nieskuteczny, strzelił zaledwie 2 gole w 11 meczach oraz leczył uraz. Wielu fanów było przeciwnych temu, żeby Sanchez został w zespole, ale mimo to prezes przedłużył z nim kontrakt, zapewniając mu miejsce w drużynie i zabezpieczenie finansowe.

Hiszpan niespodziewanie dobrze wszedł w sezon i zaskoczył wszystkich, strzelając 6 goli w pierwszych 7 kolejkach. Stał się jednym z ulubieńców, ale nie został dłużej w Krakowie i wybrał korzystniejszą ofertę finansową. To zostałoby przyjęte w inny sposób, gdyby Sanchez pożegnał się z kibicami i wytłumaczył swoją decyzję. Ten jednak usunął swoje konto na portalu X, gdzie był bardzo aktywy, co zostało odebrane jako "ucieczka" od opinii fanów. Do tego doszła sytuacja z cieszynką po golu dla Pogoni, co sprawiło, że Jordi Sanchez z bohatera trybun, które często skandowały jego nazwisko, stał się człowiekiem "niegodnym podania ręki".
Klub wyszedł naprzeciw oczekiwaniom kibiców i zaoferował, że fani będą mieli możliwość wymiany koszulek z nazwiskiem Jordiego Sancheza na inną.
