Sobota z Ekstraklasą: Lech Poznań mistrzem Polski! Dramaturgia w Lublinie, wygrana Górnika

Zaktualizowany
Sobota z Ekstraklasą:
Sobota z Ekstraklasą:PAP/Piotr Polak

W pierwszym sobotnim meczu rozgrywanym w ramach PKO BP Ekstraklasy Motor Lublin po szalonym meczu zremisował z Cracovią 3:3. W kolejnym starciu Wisła Płock przegrała u siebie z Górnikiem Zabrze 0:1. Najważniejsze rozstrzygnięcie przyszło jednak na zakończenie dnia - Lech Poznań pokonał na wyjeździe Radomiaka Radom i tym samym obronił tytuł mistrzowski.

Radomiak Radom - Lech Poznań (1:3)

Spotkanie rozgrywane w Radomiu rozpoczęło się dla gospodarzy wyśmienicie. Już w ósmej minucie w pola karne wpadł Jan Grzesik i oddał kąśliwy strzał - Bartosz Mrozek co prawda zdołał dotknąć piłkę, ale ta i tak wtoczyła się za linię, a jeden z bohaterów tego sezonu w drużynie Radomiaka mógł cieszyć się z siódmego gola w sezonie.

Radość na trybunach szybko przeszła we wzruszenie, gdyż dokładnie minutę później boisko opuścił Leandro. Brazylijczyk z polskim paszportem, który dołączył do klubu, gdy ten występował w czwartej lidze, rozegrał właśnie ostatnie spotkanie w jego barwach i jednocześnie zakończył karierę. Murawę opuścił we łzach, przechodząc przez szpaler ustawiony przed piłkarzy obu drużyn, a następnie udał się na trybuny. W zielono-białych barwach rozegrał łącznie 375 spotkań, zdobywając 121 bramek. W rozgrywkach Ekstraklasy wystąpił 84 razy, strzelając 6 goli.

Po wznowieniu gry spotkanie nabrało tempa, a do ofensywy ruszyli goście i szybko dopięli swego. Najpierw precyzyjne dośrodkowanie Luisa Palmy na gola zamienił Mikael Ishak, doprowadzając do wyrównania.

Po chwili asystent zamienił się w strzelca, Honduranin wykorzystał idealne podanie od Leo Bengtssona i swoim dziewiątym trafieniem w kampanii wyprowadził drużynę na prowadzenie. 

Gospodarze nie zamierzali się poddawać, ale defensywa Lecha była nie do przejścia. A kiedy już w świetnej sytuacji znalazł się Elves Balde, z opresji gości ofiarnymi interwencjami uratował Wojciech Mońka.

Po zmianie stron podopieczni Nilsa Frederiksena poszli za ciosem. Tuż przed upływem godziny gry Ishak podał w pole karne do Patrika Walemarka, a napastnik, który długo leczył kontuzję, zdobył pierwszą bramkę w tym sezonie.

Końcówka spotkania to już kontrola przebiegu gry przez gości, którzy oczywiście nie zamierzali wypuścić zwycięstwa z rąk. Trzeba też przyznać, że drużyna Bruno Baltazara była wytrącona z rytmu i nie miała już pomysłu na stworzenie zagrożenia pod bramką Mrozka, choć do samego końca próbowała choćby zredukować straty. Nic z tego jednak nie wyszło, wynik nie uległ zmianie, a po końcowym gwizdku na trybunie fanów gości zapanowała prawdziwa euforia - Lech obronił mistrzostwo Polski, zdobywając 10. tytuł w swojej historii!

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Wisła Płock - Górnik Zabrze (0:1)

Początek meczu nie obfitował w wiele sytuacji podbramkowych. Obie ekipy głęboko broniły i czekały na to, co zrobią przeciwnicy. Pierwszą groźną okazję zobaczyliśmy w 15. minucie spotkania, kiedy to Chłań wypatrzył przed polem karnym Kubickiego, jednak jego uderzenie bez problemu obronił Rafał Leszczyński. W kolejnych minutach w dalszym ciągu więcej oglądaliśmy typowo fizycznej bramki, aniżeli ładnych i składnych akcji, a sam mecz nie zachwycał. Ostatecznie obie ekipy zeszły do szatni z bezbramkowym remisem, a my liczyliśmy, że po przerwie czekać nas będzie znacznie bardziej porywające widowisko.

W 49. minucie po raz kolejny z groźnej strony pokazali się zawodnicy Górnika, a konkretnie Hellebrand, który posłał w kierunku bramki Leszczyńskiego bombę z dystansu. Bramkarz gospodarzy jednak po raz kolejny był na posterunku. W 72. minucie przed szansą stanęli gracze Wisły Płock, ale strzał Pomorskiego po rykoszecie wylądował tylko na poprzeczce bramki Górnika. Minutę później w poprzeczkę trafił Niarchos po uderzeniu z przewrotki. W 75. minucie piłka w końcu ugrzęzła w siatce. Ambros zagrał w tempo do Maksyma Chłania, który wpadł z piłką w pole karne i precyzyjnym strzałem przy dalszym słupku wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. Górnik do samego końca kontrolował już umiejętnie wynik spotkania i finalnie zabrzanie odnieśli niezwykle ważne zwycięstwo 1:0. 

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Motor Lublin - Cracovia (3:3)

Motor przystępował do meczu z Cracovią w stosunkowo bezpiecznej pozycji w walce o utrzymanie. Cracovia natomiast, aby być pewna pozostania w lidze musiała to spotkanie wygrać. I od pierwszych minut tej rywalizacji to właśnie zawodnicy z Krakowa przejęli inicjatywę nad wydarzeniami boiskowymi. W 8. minucie goście udokumentowali swoją przewagę. Mateusz Klich kapitalnie przymierzył zza pola karnego i po wyraźnie spóźnionej interwencji Tratnika wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W 16. minucie blisko zdobycia kolejnego gola był Pau Sans, jednak jego uderzenie z dystansu wylądowało minimalnie obok słupka. W 25. minucie powinno być 1:1. N'Diaye otrzymał fantastyczne podanie z głębi pola, przelobował Madejskiego, jednak Sutalo jakimś cudem wybił piłkę tuż sprzed linii bramkowej. W 37. minucie gospodarze w końcu dopięli swego. Po dośrodkowaniu Wolskiego z rzutu rożnego błąd popełnił Madejski, a piłkę z najbliższej odległości do siatki wpakował Karol Czubak, dając swojej ekipie upragnione wyrównanie. Późniejsze analizy wykazały jednak, że Czubak futbolówki ostatecznie nie musnął i gol został uznany jako bezpośrednie trafienie z rzutu wolnego autorstwa Bartosza Wolskiego. Finalnie do końca pierwszej połowy wynik już się nie zmienił, co zwiastowało nam duże emocje podczas drugiej odsłony.

Początek drugiej połowy obfitował w walkę w środkowej części boiska. W tym okresie gry nie obserwowaliśmy wielu okazji do zdobycia gola, ale to co się wydarzyło przez ostatnie 30 minut w pełni nam to zrekompensowało. W 63. minucie aktywny Amir Al-Ammari wykorzystał strącenie piłki przez Charpentiera i z najbliższej odległości dał Cracovii drugie prowadzenie w tym meczu. Motor w kolejnych minutach miał duże problemy, by wrócić do meczu, a Cracovia cały czas naciskała. Efekt tego mieliśmy w 83. minucie, kiedy wydawało się, że goście wyprowadzili decydujący cios. Piłkę do siatki skierował bowiem Charpentier po katastrofalnym błędzie Matthysa w wyprowadzeniu piłki. Wydawało się więc, że losy meczu są rozstrzygnięte, ale nic bardziej mylnego. W 88. minucie gola kontaktowego po dośrodkowaniu Filipa Wójcika zdobył Karol Czubak, co przywróciło nadzieję gospodarzom.

Sędzia do drugiej połowy doliczył sześć minut, a decydującą akcję obejrzeliśmy już w 91. minucie meczu. Po dośrodkowaniu z lewej strony i zamieszaniu w polu karnym Cracovii, Kacper Karasek strzałem głową doprowadził do wyrównania! Cracovia w zaledwie trzy minuty wypuściła dwubramkowe prowadzenie. Tym samym "Pasy" nadal nie mogą być pewne utrzymania i mają o czym myśleć przed ostatnią kolejką ligową. Takiego scenariusza nie napisałby nawet Hitchcock...

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen