Przejdź do głównej treści

Sobota z Ekstraklasą: Wreszcie przełamanie Widzewa, Pogoń ponownie rozbita w delegacji

Zaktualizowany
Sobota z Ekstraklasą
Sobota z EkstraklasąČTK / imago sportfotodienst / FOT MARCIN BRYJA / 400MM.PL

W hicie soboty Widzew pewnie pokonał Pogoń Szczecin, która w drugim kolejnym meczu straciła trzy gole. Dla Łodzian to pierwsza wygrana u siebie i pierwsza za kadencji Mateusza Stolarskiego. Wcześniej Górnik pokonał Wieczystą (2:1), Śląsk zremisował z Piastem (0:0), a Radomiak ograł Koronę 2:0 w derbach.

Widzew Łódź - Pogoń Szczecin (3:0)

Jeszcze przed przyjazdem do Łodzi głośno było o chęci odejścia trenera Pogoni Oscara Garcii. Po niedawnej porażce z Rakowem w Częstochowie mecz z Widzewem miał dostarczyć kolejnych odpowiedzi na temat zaangażowania Hiszpana po tym, jak Pogoń odmówiła mu odejścia.

Nie można powiedzieć, by którakolwiek drużyna dobrze otworzyła spotkanie, ponieważ w pierwszym kwadransie oglądaliśmy tylko jedną ciekawą sytuację podbramkową. W 11. minucie nieudana próba Dariana Malesa okazała się szansą dla Karola Świderskiego, który przestrzelił fatalnie.

Powołany przez Jana Urbana zawodnik Widzewa zdołał jednak poprawić się kilkanaście minut później. Papanikolaou posłał Świderskiego w bój prawą flanką, ten ruszył odważnie, złamał do środka, przełożył piłkę na lewą nogę i uderzył ze znacznej odległości. Próbujący go zatrzymać Willen tylko podbił piłkę i zmylił bramkarza, pomagając otworzyć wynik.

Pierwsze 45 minut nie dostarczyło kolejnych emocji, za to już w 46. minucie Darian Males umieścił piłkę w bramce Pogoni, dobijając ją po tym, jak pierwszy strzał Juljana Shehu zatrzymał Nikolaos Botis. Tym razem radość ukrócił liniowy.

Wydawało się, że „Portowcy” łapią impet, gdy w 54. minucie Czurlinow świetnie dogrywał przed bramkę i Jordi Sanchez próbował dopchnąć piłkę do siatki. Hiszpan również spalił i ten zmarnowany atak musiał boleć podwójnie osiem minut później. Wówczas z główki w poprzeczkę strzelił Visus, ale futbolówka wróciła do Steve’a Kapuadiego i ten swoją głową dobił na 2:0.

Kilkanaście minut później Visus musiał zejść z kontuzją, a swoją szansę na ostatni kwadrans otrzymał odstawiony ostatnio na boczny tor Przemysław Wiśniewski. To był dla niego wielki moment, ponieważ Łodzianie wywalczyli następnie rzut rożny, w którym defensor doskonale ustawił się do strzału, trącając piłkę na dalszy słupek. 

Teraz już nawet desperackie próby szarpania do przodu po stronie Pogoni nie dawały efektu, podobnie jak trzy zmiany wprowadzone w ostatnich minutach. Oba zespoły kończyły mecz z dodatkowymi kłopotami zdrowotnymi, ponieważ Shehu i Dziczek opuszczali boisko z kontuzjami.

Statystyki meczu Widzew - Pogoń
Statystyki meczu Widzew - PogońFlashscore

 

Górnik Zabrze - Wieczysta Kraków (2:1)

Po trzech remisach z rzędu wicemistrz i wicelider Ekstraklasy musiał zgarnąć pełną pulę, a przyjazd Wieczystej wydawał się wymarzoną okazją. Zresztą potwierdzali to gospodarze mocnym wejściem w spotkanie. Już po minucie Maksym Chłań zmusił Mateusza Kochalskiego do szybkiej obrony.

Młody Ukrainiec był w sobotę motorem napędowym Górnika i po kwadransie również on testował golkipera po raz kolejny. A gdy 23-latek spod końcowej linii zgrał piłkę na środek, Erik Prekop koszmarnie zmarnował sytuację, uderzając nad otwartą bramką.

Zmarnowane sytuacje wydawały się wyjątkowo kosztowne, bowiem to Wieczysta objęła prowadzenie po jednej z nielicznych sytuacji. W 31. minucie Lucas Piazon uderzył nieco pospiesznie, ale piłka odbiła się od Maximiliana Dietza i kompletnie zmyliła bramkarza.

Trybuny nie dowierzały, ale zespół wiedział, że musi natychmiast zareagować. Górnik wyrównał w ciągu dwóch minut, gdy – a jakże – Chłań pognał na koniec boiska i stamtąd wycofał przed pole karne. Nabiegający Zmrzly huknął i zapewnił remis do przerwy. Wynik przed gwizdkiem mógł jeszcze zmienić Koulouris, jednak Schulza świetnie wybił jego niebezpieczny centrostrzał.

Druga połowa wyraźnie zaczęła się pod dyktando Wieczystej, tyle że goście nie byli w stanie przełożyć tego na konkrety. Gdy wybiła godzina, Górnik odzyskał kontrolę i Bernardo zmusił Kochalskiego do wybornej interwencji w 64. minucie. Dwie minuty później wyjście golkipera ratowało gości przed Chłaniem. 

W minutach 67-68 pojawiły się dwie poważne kontrowersje – najpierw sędzia Wojciech Myć nie wskazał rzutu karnego dla Górnika, a następnie dla Wieczystej. Nieuznanie faulu na Semedo oznaczało, że ten dostał czerwoną kartkę za symulowanie (druga żółta za symulowanie). VAR zainterweniował i… nikogo nie zadowolił. Kartkę anulowano, ale Wieczysta nie otrzymała karnego.

W ostatni kwadrans Górnik wszedł dwiema niewykorzystanymi okazjami Zmrzlego, jednak minuty uciekały bez przełamania. Dopiero rzut wolny wywalczony po faulu w 89. minucie pozwolił Erikowi Janzy huknął i od słupka wpakować piłkę do bramki Wieczystej już w 90. minucie.

Tuż po bramce Górnik odebrał piłkę i oddał trzy celne strzały w jednej akcji (Antiste, Ikia Dimi, Liseth), wszystkie zatrzymane przez Kochalskiego, który zrobił, ile tylko mógł. Bohater gola z ostatniej minuty stał się niestety postacią tragiczną, ponieważ doznał moment później wyglądającej poważnie kontuzji kolana.

Statystyki meczu Górnik Zabrze - Wieczysta Kraków
Statystyki meczu Górnik Zabrze - Wieczysta KrakówFlashscore

 

Śląsk Wrocław - Piast Gliwice (0:0)

Stojący na rozdrożu Śląsk był wielką niewiadomą przed tym meczem, skoro nawet tymczasowy trener Toni Golem nie wiedział, czy zostanie na jeden mecz, czy na dłużej. Nie dziwne więc, że lepiej zaczął Piast, gdy w 3. minucie Katsantonis posłał piłkę nad bramką w dobrej sytuacji.

Po sześciu minutach gra przeniosła się pod drugą bramkę i Piast był w ogromnych opałach. Juande Rivas napytał biedy Domenowi Grilowi, próbą wybicia prawie pakując samobója. Bramkarz wzorowo zatrzymał piłkę atakowany przez Banaszaka, ale kilka metrów dalej Hugo Vallejo faulował i Bartosz Frankowski przyznał rzut karny. Banaszak koszmarnie zmarnował okazję, ułatwiając Grilowi i tak dobrą interwencję

Jak się okazało, to była ostatnia (!) dobra okazja Śląska w pierwszych 45 minutach. Później w grze był już tylko Piast, a widowiskowym uderzeniem popisał się Ivan Lima, gdy z dystansu obił poprzeczkę w 25. minucie, a gospodarze z duszą na ramieniu oddalali zagrożenie. Zbyt wiele miejsca WKS zostawiał rywalom i w 37. minucie Lima obił słupek, choć ze spalonego.

Druga odsłona nie przynosiła przełamania bardzo długo. O ile Piast miał swoje okazje – choćby Vallejo i Boisgarda, zatrzymane przez Niemczyckiego – o tyle Wrocławianie dopiero w 84. minucie zanotowali strzał na bramkę, nieskuteczny. Zmiany w składzie Śląska przyniosły wyraźne ożywienie na ostatniej prostej, ale gola już nie dały.

Statystyki meczu Śląsk - Piast
Statystyki meczu Śląsk - PiastFlashscore

 

Korona Kielce - Radomiak Radom (0:2)

Korona wydała fortunę na transfery, Radomiak tradycyjnie prawie nic. I choć to goście byli zawieszeni nad strefą spadkową, trudno mówić o przepaści między zespołami w pierwszych fazach sobotnich derbów. „Zieloni” wyglądali pewnie i dopiero w 15. minucie oglądaliśmy pierwszy strzał, Smolarczyk posłał piłkę nad bramką.

Ta próba wydawała się sygnałem do ataku i Korona coraz bardziej zbliżała się do otwarcia wyniku. W 19. minucie wrzut z autu skończył się sprytną główką Stępińskiego, po której efektownie paradował Majchrowicz. Pięć minut później niestrudzony Koperski blokował Remacle’a, a z drugiej strony pola karnego uderzał Fassbender, zatrzymany przez bramkarza.

Po stronie gości dopiero 28. minuta pozwoliła Donisowi dojść do strzału z dystansu, ale musiał zapomnieć o kolejnym meczu z golem, został zablokowany. Przed przerwą oglądaliśmy jeszcze piękny wolej Patrika Hellebranda obok słupka, za to nie obejrzeliśmy żadnego gola. Jedynie sześć żółtych kartek zdradzało, że po przerwie może dojść do osłabienia jednej z ekip.

Zamiast tego po powrocie do gry oglądaliśmy kolejne momenty frustrujące fanów miejscowych. Rykoszet wyprowadził strzał Hellebranda obok słupka, z kolei Camilo Mena obił obramowanie po drugiej stronie bramki Majchrowicza i tym akcentem weszliśmy w ostatnie 25 minut.

Emocje miejscowych zostały wystawione na wielką próbę w 69. minucie, bowiem rzut wolny Radomiaka z bocznej strefy skończył się pierwszym celnym strzałem i od razu golem dla gości. Piłkę głową przedłużył Grzesik, śląc ją wprost do wychodzącego przytomnie Koperskiego. Natychmiast w Koronie weszli Ameyaw i Nono, a mecz w końcu na dobre się otworzył.

To Radomiak był blisko podwyższenia, gdy Che Nunnely został zatrzymany nogą Dziekońskiego, a w ostatnich 10 minutach trybuny w Kielcach zaniemówiły. Z pozoru niegroźna wrzutka Luquinhasa wylądowała na głowie Jana Grzesika, po czym wysokim lobem piłka poleciała w kąt bramki miejscowych.

Rozległy się okrzyki ponaglające miejscowych, a dodatkowym ułatwieniem wydawała się druga żółta kartka Zie Ouattary. Blisko wydawał się w 89. minucie Nono, zatrzymany efektowną paradą Majchrowicza, który zatrzymał też Camilo Menę na początku doliczonego czasu. Na więcej Korony nie było stać mimo miażdżącej niemal przewagi ofensywnej. Mówimy o ponad 30 strzałach czy 20 rzutach rożnych gospodarzy...

Statystyki meczu Korona - Radomiak
Statystyki meczu Korona - RadomiakFlashscore

Ekstraklasa na Flashscore

Setna jubileuszowa edycja Ekstraklasy zapowiada kolejne niezapomniane chwile. Tytułu broni Lech Poznań, do ligi powróciła Wisła Kraków, a po błyskawicznych awansach zadebiutuje w niej Wieczysta. Ostatnia kolejka jesienna odbędzie się 11-14 grudnia 2026 roku (później ew. mecze zaległe 16-20 grudnia 2026 roku). Dniami rozgrywek pozostają piątek, sobota, niedziela i poniedziałek.

Mistrzowie Ekstraklasy • Frekwencja Ekstraklasy 26/27 • Wszystkie koszulki klubowe • Królowie strzelców

Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen