Puchar Polski 2026/27 zaczął się od kilku wstydliwych "wyczynów" klubów Ekstraklasy. Dość wspomnieć porażkę 0:3 Legii z Motorem już w pierwszym meczu czy odpadnięcie wszystkich klubów w Krakowa wraz z końcem pierwszej rundy.
Łącznie w pierwszej rundzie odpadło siedem klubów z Ekstraklasy. Z gry wyeliminowane zostały Cracovia, Legia Warszawa, Pogoń Szczecin, Widzew Łódź, Wieczysta Kraków, Wisła Kraków i Zagłębie Lubin. Tylko trzy z tych drużyn przegrały z rywalami z Ekstraklasy, resztę wyeliminowali rywale z niższej klasy.
Tylko Jagiellonia weszła do 1/8 finału bez problemu
Po pierwszej rundzie nie brakowało kpin z Zagłębia, bo to "Miedziowi" odpadli z grającą na czwartym poziomie Siarką Tarnobrzeg. Ale w drugiej rundzie do gry wszedł Lech Poznań – mistrz kraju i lider Ekstraklasy – i on również wrócił z Tarnobrzega na tarczy. By pokazać przepaść w rozgrywkach między Siarką a Lechem – dzieli je ponad 80 lokat w tabeli… dokładnie jak Fleetwood Town i Arsenal, których starcie odbiło się echem na całym świecie.
Lech doznał najbardziej efektownej porażki, nie mogąc strzelić choćby jednego gola klubowi z czwartego szczebla. Ale tym razem nie mówimy o anomalii, porażka "Kolejorza" to część szerszego trendu. W drugiej rundzie znów odpadło bowiem siedem zespołów Ekstraklasy.
Kolejno eliminowane były GKS Katowice, Motor Lublin, Piast Gliwice, wspomniany Lech, Radomiak Radom, Korona Kielce i Śląsk Wrocław. Nie można tłumaczyć tego losowaniem – tylko dwa z tych zespołów trafiły na rywala ze swojej ligi.
Efekt to zaledwie cztery zespoły Ekstraklasy pozostające w grze o Puchar Polski już na etapie 1/8 finału. To jeszcze nie koniec kłopotliwego dla najwyższej ligi obrazu, bo tylko jeden klub zdołał dotrzeć tak daleko bez konieczności rozgrywania dogrywki i/lub rzutów karnych. Chlubnym wyjątkiem jest Jagiellonia, która zmiotła Lechię w Gdańsku 6:0.
Jak wyliczył statystyk Wojciech Frączek, jeszcze nigdy w historii Ekstraklasa nie miała tak słabej reprezentacji w Pucharze Polski. Dwukrotnie do 1/8 finału docierało pięć zespołów, ale cztery? Nigdy wcześniej. Na ten moment w grze pozostaje tylu trzecioligowców (nominalnie 2. Liga), co klubów Ekstraklasy. W stawce utrzymały się za to Siarka i Polonia Środa z czwartego poziomu rozgrywek.
Piękne historie a ogromne pieniądze
W powszechnym odbiorze kibiców tegoroczna edycja Pucharu uosabia piękno i wyjątkowość sportu właśnie dzięki niespodziewanym wynikom. Musimy jednak pamiętać, że gra toczy się o bardzo wymierne korzyści poza aspektem sportowym.
380 tys. zł za dotarcie do półfinału czy nawet milion złotych za finał to drobne kwoty w porównaniu do tego, co uzyska triumfator rozgrywek. Mowa nie tylko o sumie 5 mln zł od PZPN, lecz o otwartych drzwiach do Europy.
Latem 2027 roku zwycięzca rozgrywek nie tylko wystartuje w kwalifikacjach Ligi Europy, ale otrzyma gwarancję gry co najmniej w Lidze Konferencji do grudnia. To oznacza nagrody liczące kilka milionów euro, niezależnie od wyników.

