Piątkowe 204. wielkie derby Krakowa przeszły do historii. Na boisku i trybunach komplet punktów świętowali gospodarze, ale razem z miejską rywalizacją wróciła cała seria wzajemnych prowokacji. Zaczęło się długo przed meczem, ponieważ na północy Krakowa zawisły wulgarne transparenty, które musiała usuwać straż pożarna.
Napięcie widać było też na ostatnim treningu Cracovii przed meczem. Pojawiło się na nim kilkaset osób, które nie tylko wspierały zawodników, ale również… podpalały szaliki i koszulki Wisły Kraków. Powtórki tych skandalicznych zachowań należało spodziewać się podczas samego meczu i tak też było.
Kradzione przez chuliganów klubowe barwy zostały rozwieszone i spalone na barierkach północnej trybuny i w sektorze gości. Strażacy starali się gasić topiące się syntetyczne włókna, które spowodowały uszkodzenia na obiekcie, na razie jeszcze nie oszacowane.
Jedynym pocieszeniem jest w tej sytuacji fakt, że skala bandyckiego zjawiska była znacznie mniejsza niż jeszcze na początku stulecia, gdy oba zespoły ponownie zaczęły grać na najwyższym szczeblu.



