W momencie, gdy Arsenal świętuje długo wyczekiwany powrót do krajowej dominacji i skupia się na chwale Ligi Mistrzów, klubowa legenda zastanawia się, co ten sukces oznacza dla byłych piłkarzy, jaki wpływ ma przywództwo Mikela Artety oraz czy ten ekscytujący zespół jest w stanie zbudować coś naprawdę trwałego.
Przed finałem Ligi Mistrzów Arsenalu z Paris Saint-Germain Kanu w ekskluzywnej rozmowie dla Flashscore Wiadomości podzielił się spostrzeżeniami opartymi na doświadczeniach z najwyższego poziomu piłkarskiego.
Jako legenda Arsenalu, czy to dla ciebie wyjątkowe, że klub po 22 latach w końcu ponownie zdobył tytuł Premier League?
"To znaczy bardzo dużo, bo Arsenal to ogromny klub i ludzie zawsze wierzyli, mieli nadzieję i oczekiwali, że znów będziemy walczyć o trofea. W ostatnich latach byliśmy blisko, kończyliśmy na drugim miejscu, a teraz wreszcie się udało. Wszystkie legendy są dumne i szczęśliwe z powodu drużyny, menedżera, piłkarzy i wszystkich w klubie. Za to, co osiągnęli, zasługują na ogromne uznanie. Jako byli zawodnicy i kibice na całe życie jesteśmy podekscytowani, bo wszyscy kochamy Arsenal i chcemy widzieć klub odnoszący sukcesy. Teraz już nikt nie może powiedzieć, że Arsenal nie wygrywa trofeów. Ta historia się zmieniła".
W której fazie sezonu zacząłeś wierzyć, że Arsenal wygra Premier League?
"Po pierwszej fazie sezonu wiedziałem, że wygramy Premier League. Mieliśmy najsilniejszą defensywę w lidze i nie tylko to – mieliśmy jakościowych piłkarzy zarówno w wyjściowej jedenastce, jak i na ławce. Gdy masz siłę i rywalizację na każdej pozycji, daje ci to ogromną przewagę w trakcie sezonu. Ta szerokość kadry i równowaga przekonały mnie, że Arsenal ma wszystko, by zostać mistrzem".
Czy uważasz, że ten zespół może w przyszłym sezonie obronić tytuł?
"Tak, bo coś sobie wywalczyli, udowadniając, że potrafią wygrywać. Presja już nie jest tak duża. Przetestowali się, osiągnęli to i teraz chodzi o to, by grali swobodnie i z pewnością siebie. Na tym etapie muszą się rozluźnić, wierzyć w swoją jakość i dalej budować dynamikę. Mając takie doświadczenie za sobą, mogą skupić się na utrzymaniu konsekwencji i zwycięskiej mentalności, która zapewni im kolejne trofea".

Arsenal jest o krok od kolejnej chwały, bo stara się zakończyć długie oczekiwanie na tytuł w Lidze Mistrzów. Przed finałem z obrońcą tytułu PSG, gdzie według ciebie rozstrzygnie się ten mecz?
"Powiedziałem znajomym, że w poprzednim sezonie mieliśmy trudności z Manchesterem City, a oni potem wygrali ligę. W tym sezonie jednak tabela się zmieniła, my wskoczyliśmy na szczyt i zdobyliśmy tytuł Premier League. Tak samo PSG wygrało w zeszłym roku Ligę Mistrzów, ale mocno wierzę, że teraz kolej na Arsenal, by doprowadził sprawę do końca i podniósł trofeum, co uczyniłoby ten rok historycznym dla klubu".
W zeszłorocznym półfinale Kanonierzy przegrali z PSG, a teraz znów spotkają się w finale. Co według ciebie się zmieniło po obu stronach?
"Poprzednia edycja jest zupełnie inna niż ta. Jeśli spojrzymy na naszą drogę w Lidze Mistrzów, nie przegraliśmy ani razu, a awans do finału z takim bilansem daje nam prawdziwą wiarę, że możemy dojść do końca. Ktoś może to nazwać rewanżem, ale dla nas chodzi o to, by udowodnić sobie, że potrafimy to zrobić i dokończyć dzieła. Naprawdę tego potrzebujemy i z takim nastawieniem jesteśmy przekonani, że na pewno nam się uda".
Jak wysoko oceniasz Viktora Gyökeresa jako napastnika i w czym najbardziej się wyróżnia?
"Oczywiście, należy do najlepszych napastników, którzy obecnie grają w naszej lidze. Jednocześnie rywalizuje z nim kilku innych, którzy także prezentują wysoką jakość, co motywuje każdego do rozwoju. Gdy masz silną konkurencję o miejsce, pomaga to zawodnikom podnosić poziom. Gdyby tamci dostali takie same szanse, też prezentowaliby się dobrze. Ale jako napastnik moim zdaniem zdecydowanie jest jednym z najlepszych w dzisiejszej piłce".
Czy widzisz jakieś podobieństwa między Wengerem a Artetą w sposobie prowadzenia drużyny?
"Nie mogę powiedzieć zbyt wiele, ale Arteta radzi sobie bardzo dobrze. Profesor jednak wciąż pozostaje Profesorem. Arteta grał pod jego wodzą i wie, że Arséne Wenger to zupełnie inna postać, jeśli chodzi o podejście i dziedzictwo. Oczywiście, ludzie często oceniają Artetę przez pryzmat trofeów, ale nie sądzę, by to było sprawiedliwe. Powinno się go oceniać przez pryzmat zespołu, który zbudował, i standardów, które utrzymał w klubie. Spisuje się bardzo dobrze, ale nie sądzę, by trzeba było ich porównywać, bo to zupełnie różni menedżerowie w innych czasach i okolicznościach".
Czy uważasz, że Mikel Arteta może stać się w Arsenalu legendą na miarę Wengera?
"Wiele rekordów jest po to, by je pobijać, więc dlaczego nie? Jeśli będzie tak dalej pracował i stale się rozwijał, nie ma powodu, by tego nie osiągnął. Ma potencjał i szczerze mu tego życzę. Każdy by mu tego życzył. Wszystko zależy od konsekwencji i postępu. Jeśli utrzyma ten poziom, na pewno znajdzie się w pozycji, by zostawić po sobie podobne dziedzictwo".

