Od pierwszych minut mecz był wyrównany, choć to Fulham częściej dochodziło do groźnych sytuacji. Aston Villa próbowała odpowiadać, a w 34. minucie blisko szczęścia był Morgan Rogers, który po indywidualnej akcji oddał strzał tuż obok słupka.
Kluczowy moment pierwszej połowy nadszedł w 43. minucie. Po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Ryana Sessegnona, a ten pewnym uderzeniem pokonał Emiliano Martineza i dał gospodarzom prowadzenie 1:0.
Po zmianie stron Aston Villa ruszyła do odrabiania strat, dłużej utrzymywała się przy piłce i częściej atakowała pozycyjnie, ale długo brakowało konkretów.
W 66. minucie Fulham ponownie cieszyło się z gola, gdy do siatki trafił Timothy Castagne. Radość trwała jednak krótko. Po analizie VAR sędzia dopatrzył się przewinienia i bramka nie została uznana.
Unai Emery zareagował serią zmian w 74. minucie, wpuszczając świeżych zawodników i zwiększając ofensywną siłę zespołu. Aston Villa naciskała w końcówce, próbowała wrzutkami i strzałami z dystansu, ale defensywa Fulham zachowała koncentrację.
Gospodarze dowieźli skromne zwycięstwo do końca i sięgnęli po cenne trzy punkty. Dla Aston Villi to bolesna strata w momencie sezonu, w którym każdy punkt może mieć ogromne znaczenie.

