City przyjechało do Birmingham po wygraniu wszystkich siedmiu spotkań ligowych, ale dwa błędy w defensywie dały Aston Villi okazje, z których gospodarze skorzystali. Wczesna strata piłki przez Marca Guehiego pozwoliła Johnowi McGinnowi obsłużyć Nicolasa Jacksona, który otworzył wynik. Po upływie godziny gry bramkarz Gianluigi Donnarumma przepuścił natomiast pod sobą niskie uderzenie Jacksona.
Wynik był dla City szczególnie frustrujący, biorąc pod uwagę przebieg gry. Goście oddali siedem celnych strzałów przy dwóch próbach Villi i raz po raz zmuszali Ziona Suzukiego do interwencji. Japoński bramkarz popisał się jednak serią znakomitych parad i utrzymał prowadzenie gospodarzy.
City mogło przynajmniej cieszyć się z gola Erlinga Haalanda, który trafił do siatki po powrocie po kontuzji stopy. Norweg nie zagrał we wtorkowym, wygranym 5:1 meczu Ligi Mistrzów z AEK-iem Ateny, ale po dośrodkowaniu Ilimana Ndiaye'a głową zdobył jedynego gola City.
Popołudnie należało jednak do Suzukiego, który nadal potwierdza, że Villa słusznie mu zaufała, sprowadzając go w sierpniu w miejsce odchodzącego Emiego Martineza. Japończyk raz po raz powstrzymywał City i frustrował Haalanda oraz jego kolegów. Dzięki temu Villa odniosła czwarte z rzędu domowe zwycięstwo ligowe nad The Blues.
"Trzeba być skutecznym i unikać błędów"
Maresce pozostało narzekać na nieskuteczność jego zespołu oraz dwa możliwe do uniknięcia gole, które ostatecznie rozstrzygnęły mecz.
"Ogólny występ był dobry, liczba stworzonych przez nas okazji... Zdecydowanie, obu golom można było zapobiec. Czasami trzeba mieć trochę więcej szczęścia, bo rywale stworzyli tylko te dwie okazje. My stworzyliśmy ich wiele".
"Przez większość meczu graliśmy w ich polu karnym, ale trzeba być skutecznym i unikać takich błędów, jak przy dwóch straconych golach".
W przypadku Villi, po burzliwym lecie pełnym transferów przychodzących i odejść, w tym Martineza, który trafił do Chelsea, wreszcie pojawiły się oznaki stabilizacji. Przebudowany zespół Unaia Emery'ego zaczyna się zgrywać po słabym początku ligi, w którym poniósł trzy porażki w pierwszych czterech meczach.
"Dzisiejszy mecz był naprawdę dobrym testem. Bardzo cieszyłem się na ten sprawdzian" — powiedział Emery. "To kolejny krok do przodu".
City nie ma wiele czasu, by rozpamiętywać porażkę, ponieważ w terminarzu czekają je dwa kolejne spotkania z rozpędzonym Brighton & Hove Albion. Najpierw w środę w czwartej rundzie Pucharu Ligi, a następnie w przyszłą sobotę w Premier League.
"To kolejny klasowy zespół" — powiedział obrońca City Ruben Dias. "Inny sposób gry, więc się dostosujemy, a potem skupimy na sobie. To najważniejsze: nasz duch i wola zwycięstwa".
