W niedzielę na Anfield w meczu z Brentford Salah po raz ostatni wystąpi w barwach Liverpoolu, którego piłkarzem jest od 2017 roku i z którym zdobył Ligę Mistrzów (2019) oraz Premier League (2020, 2025).
Temu pożegnaniu towarzyszyła kontrowersja wywołana wpisem prawoskrzydłowego, który z nostalgią wspominał futbol "heavy metal" wprowadzony przez poprzednika Arne Slota.
"To, co ja czuję, nie jest teraz najważniejsze. Liczy się to, by w niedzielę awansować do Ligi Mistrzów. Przygotowuję Mo i resztę zespołu, by byli gotowi na ten mecz w najlepszy możliwy sposób – to jest najważniejsze" – podkreślił Slot.
"Z Mo mamy ten sam cel: chcemy tego, co najlepsze dla tego klubu, by osiągał jak najlepsze wyniki", tak jak w 2025 roku, kiedy "oboje przyczyniliśmy się do tego, że kibice po pięciu latach znów mogli świętować mistrzostwo Anglii".
"To, czego chcemy – zarówno on, jak i ja – to by klub był tak skuteczny jak w poprzednim sezonie. Na tym się teraz skupiam, bo niedzielny mecz może być prawdziwą podstawą pod przyszły sezon" – dodał.
Liverpool zajmuje piąte miejsce przed ostatnią kolejką ligi, tracąc 23 punkty do świeżo upieczonego mistrza, Arsenalu.
W miniony weekend The Reds ponieśli dwunastą porażkę w tym sezonie Premier League, przegrywając z Aston Villą po kolejnym bardzo rozczarowującym występie zarówno pod względem gry, jak i nastawienia.
"Chcę, by Liverpool znów był tą ofensywną, heavy metalową drużyną, której boją się rywale, i by znów zdobywał trofea. Taki futbol potrafię grać i do takiej tożsamości trzeba wrócić i ją utrzymać na stałe. To nie podlega negocjacjom, a każdy, kto dołącza do tego klubu, musi się do tego dostosować" – napisał Salah dzień później w swoich mediach społecznościowych.
W piątek Slot odmówił odpowiedzi na pytanie, czy 33-letni Egipcjanin wyjdzie w podstawowym składzie, czy usiądzie na ławce. "Nigdy nie zdradzam nic na temat moich wyjściowych jedenastek" – przypomniał.
