Fiorentina – Lazio 1:0
Mimo że wyjazdowe mecze Lazio w pierwszych połowach są zwykle rozgrywane ostrożnie i w piętnastu tegorocznych spotkaniach przed przerwą padło tylko pięć goli, tym razem goście ze stolicy byli od początku bardziej aktywni.
Bramkarz Fiorentiny David de Gea dwukrotnie uratował swój zespół – najpierw obronił strzał Mattii Zaccagniego, a chwilę później nogą zatrzymał próbę Mattea Cancellieriego. Przez długi czas pierwsza połowa nie przynosiła większych emocji, ale to właśnie z tej sennej atmosfery narodził się decydujący moment.
Gosens wyskoczył do dośrodkowania Jacka Harrisona, przeskoczył Manuela Lazzariego i choć uderzył głową nisko i bez większej siły, piłka wpadła za plecy Edoarda Motty w bramce Lazio. Po dotkliwej porażce z Crystal Palace w Conference League, Fiorentina mogła w pełni skupić się na utrzymaniu pozycji w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Przez długi czas wydawało się, że gospodarze mają spotkanie pod kontrolą i trzy punkty są na wyciągnięcie ręki. Największe emocje pojawiły się w 65. minucie, gdy sędzia Michael Fabbri po długiej analizie wideo nie podyktował rzutu karnego dla Lazio i utrzymał pierwotną decyzję.

Goście w drugiej połowie oddali tylko jeden celny strzał, a ich próby wyrównania były raczej symboliczne. Zespół trenera Maurizia Sarriego stracił tym samym ostatnią szansę na miejsce w TOP 6 tabeli. Dla kibiców Fiorentiny to kolejny pozytywny sygnał po nieudanym przebiegu sezonu i mile widziane pocieszenie po klęsce w Anglii.
