Historyczny awans Como do Ligi Mistrzów kosztem degradacji Cremonese

Jesus Rodriguez z Como cieszy się po golu strzelonym Cremonese
Jesus Rodriguez z Como cieszy się po golu strzelonym CremoneseMARCO M. MANTOVANI / GETTY IMAGES EUROPE / GETTY IMAGES VIA AFP

W wieczór pełen kontrastów Como pokonało Cremonese 4:1, skazując gospodarzy na spadek już po jednym sezonie w Serie A. Goście rzutem na taśmę wskoczyli na czwarte, ostatnie miejsce premiowane awansem do Ligi Mistrzów UEFA. Wykorzystali tym samym sensacyjną porażkę AC Milan 1:2 z Cagliari – zaledwie dwa lata po własnym awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Przed ostatnią kolejką tylko tradycyjne potęgi – Inter Mediolan i Juventus – oddały więcej celnych strzałów niż Como (188), ale ofensywne zapędy gości w Cremonie ograniczyły się do jednego niecelnego uderzenia w pierwszym kwadransie gry. Z kolei Cremonese nie miało wyjścia i musiało postawić wszystko na atak, bo bezpośredni rywal w walce o utrzymanie – Lecce – szybko objął prowadzenie w meczu z Genoą.

Jednak drużyna Marco Giampaolo, mająca ogromne problemy ze skutecznością, nie potrafiła stworzyć żadnego zagrożenia. Przewaga ofensywna Como przyniosła efekt na dziewięć minut przed przerwą. Wydawało się początkowo, że strzał Jesusa Rodrigueza trafi prosto w ręce Emila Audero, ale piłka po rykoszecie od wyciągniętego uda Alberto Grassiego wpadła do siatki.

Jeśli los Cremonese nie był jeszcze przesądzony, to wszystko stało się jasne sześć minut po przerwie. Wtedy Rodriguez asystował przy trafieniu najlepszego strzelca – Anastasiosa Douvikasa, który z bliska pokonał Audero i zdobył swoją 14. bramkę w sezonie.

Gospodarze dostali jednak jeszcze szansę na powrót do gry, bo Jacobo Ramon sfaulował Jamiego Vardy’ego i sędzia podyktował rzut karny. Federico Bonazzoli nie potrzebował dodatkowej motywacji – pewnie wykorzystał jedenastkę i dał swojej drużynie nadzieję.

Wszystko rozstrzygnęło się jednak dla Cremonese w ciągu zaledwie dziewięciu minut na Stadio Giovanni Zini. Najpierw w 70. minucie sędzia Fabio Maresca podyktował kolejny rzut karny – tym razem dla Como – po starciu Matteo Bianchettiego z Douvikasem.

Zanim jednak kapitan Lucas Da Cunha mógł przywrócić swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie, Grassi obejrzał czerwoną kartkę za protesty, a rezerwowi Milan Durić i David Okereke również zostali odesłani do szatni. Po trzech czerwonych kartkach nie było mowy o przetrwaniu.

Jakby tego było mało, Da Cunha dobił rywala siedem minut później, kompletując dublet po precyzyjnym strzale przy bliższym słupku Audero i przypieczętował koszmar Cremonese.

Jednym spadek, drugim historyczny debiut w LM

Drużyna Giampaolo nie może mieć pretensji do losu, bo wygrała tylko osiem z 38 spotkań w tym sezonie, a Como zagra w europejskich pucharach dopiero po raz drugi w historii. Za to po raz pierwszy w Lidze Mistrzów.

Dzięki postawie Cagliari, które mimo braku większych celów sprawiło niespodziankę i pogrążyło Milan na San Siro, letnia europejska przygoda Como będzie miała znacznie większe znaczenie. Como wypracowało tak dużą przewagę, że Juventus nie mógł ich dogonić w opóźnionych derbach Turynu. W Lidze Mistrzów Włochy będą reprezentowane przez Inter, Napoli, Romę i Como, zaś Juventus i Milan muszą zadowolić się Ligą Europy.

Statystyki meczu Cremonese - Como
Statystyki meczu Cremonese - ComoOpta by Stats Perform
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen