De Laurentiis jest szefem SSC Napoli od 2004 roku. Wtedy pomógł wyciągnąć bankrutujący klub z kryzysu i przywrócić go na szczyt, a za sobą ma już ponad dwie dekady cennych doświadczeń. Teraz martwi się o popularność piłki nożnej wśród najmłodszych kibiców.
"Futbol straci młode pokolenie. Mecze są za długie. To przecież absurd! Mój sześcioletni wnuk wie wszystko o piłce, bo gra na PlayStation. Myślicie, że odejdzie od tego i po piętnastu minutach wróci przed telewizor? Nigdy! Pójdzie do swojego pokoju i zacznie grać w FIFA" - powiedział w rozmowie z The Athletic.
W dzisiejszych czasach, gdy młodzi ludzie są nieustannie zajęci i rozpraszani przez technologie oraz media społecznościowe, De Laurentiis zastanawia się nad przyszłością futbolu w obecnej formie. Inspiracji szukał między innymi w koszykówce.
Krótsze i bardziej intensywne widowisko
Prezydent włoskiego klubu widzi przyszłość piłki w skróceniu czasu gry i podniesieniu tempa. Tylko wtedy futbol będzie w stanie konkurować z cyfrową rozrywką, jaką oferuje na przykład FIFA, obecnie EA FC. De Laurentiis chce także wyeliminować przesadne symulacje:
"Po pierwsze skróciłbym każdą połowę z czterdziestu pięciu do dwudziestu pięciu minut. Ale nie możesz się już turlać po boisku i udawać aktora! Nie, wychodzisz! Co jeszcze bym wprowadził – nigdy nie użyłbym czerwonej ani żółtej kartki".
Dokładniej mówiąc, nie stosowałby ich w obecnej formie, a kary kartkowe wiązałyby się z konsekwencjami na wzór hokejowej ławki kar: "Ty, schodzisz na pięć minut za żółtą kartkę. A ty, na dwadzieścia minut za czerwoną!".
Zarys zmian w przepisach, jaki zaproponował De Laurentiis, mógłby pomóc także w rozwiązaniu innego problemu – przeciążenia zawodników. Krótsze mecze, choć rozgrywane w wyższym tempie, mogłyby teoretycznie zmniejszyć liczbę kontuzji, które rosną wraz z ilością spotkań w kalendarzach profesjonalnych piłkarzy.
