We wtorkowym meczu Górnik Łęczna wygrał z GKS Katowice 1:0 awansując do 1/8 finału. Szef klubu prezesurę objął 1 stycznia tego roku, a już następnego dnia "odkurzył" po latach nieobecności w naszym futbolu Jurija Szatałowa powierzając mu prowadzenie drużyny, która broniła się przed spadkiem z zaplecza ekstraklasy. Uratować się przed degradacją nie udało, ale doświadczony szkoleniowiec przystąpił do tworzenia nowego zespołu mającego wrócić na pierwszoligowy poziom.
Przed meczem z GKS Katowice trener podjął dość zaskakujące decyzje kadrowe, zostawiając na ławce rezerwowych takich zawodników podstawowego składu jak Adam Deja czy Bartłomiej Korbecki, a do bramki desygnował... 17-letniego Kubę Wilka.
Przebieg spotkania pokazał jednak, że drużyna drugoligowa nie ustępowała występującemu w najsilniejszym zestawieniu rywalowi występującemu w europejskich rozgrywkach. Koncentracja i niesamowita waleczność gospodarzy przyniosła im sukces, który w końcowych minutach mógł być bardziej okazały, kiedy wprowadzony w końcowej fazie Korbecki nie wykorzystał sytuacji sam na sam z katowickim bramkarzem, a po chwili piłka po strzale Jakuba Myszora nie trafiła do bramki. Zwycięskiego gola w 32. min. zdobył Dawid Tkacz przejmując niedokładne podanie bramkarza Macieja Kikolskiego do jednego z obrońców.
"Najważniejsza jest oczywiście rywalizacja ligowa, ale takie mecze, jak ten z Katowicami, drużyną z krajowej elity, dodają pewności i wiary w swoje umiejętności. Uważam, że mamy bardzo dobry sztab szkoleniowy, w którym obok doświadczonego Szatałowa są znakomici niegdyś nasi piłkarze, pamiętający czasy występów w Ekstraklasie jak Łukasz Mierzejewski, Grzegorz Bonin czy Sergiusz Prusak. W zespole jest też dobra atmosfera, m.in. dlatego, że w odróżnieniu od poprzednich okresów na bieżąco piłkarze otrzymują wypłaty i premie, a jednocześnie systematycznie spłacamy ciążące wciąż długi" - dodaje prezes Szkutnik.
Największym dotąd osiągnięciem Górnika Łęczna w Pucharze Polski było dotarcie do półfinału w sezonie 2022/23, gdzie pierwszoligowy zespół z Lubelszczyzny musiał uznać wyższość jednego z czołowych wówczas klubów ekstraklasy Rakowa Częstochowa przegrywając 0:1.
W drugoligowych rozgrywkach Górnik zajmuje aktualnie trzecie miejsce, a w najbliższą sobotę podejmować będzie zdecydowanego lidera Znicza Pruszków, któremu ustępuje dziewięcioma punktami.
