Większość otoczenia AGF nie pamięta już ostatniego mistrzostwa kraju zdobytego przez klub w 1986 roku. Mimo to, przez większą część sezonu 2025/26 AGF niespodziewanie przewodziło stawce, prowadząc w tabeli duńskiej Superligi z dwupunktową przewagą nad FC Midtjylland na kilka kolejek przed końcem rozgrywek.
Gdyby ktoś po zakończeniu poprzedniego sezonu przewidział, że AGF, znane w Aarhus jako "De hviie" ("Biali"), będzie tak wysoko w tabeli na finiszu rozgrywek, uznano by go za osobę nie do końca poczytalną.
AGF kończyło poprzedni sezon fatalną serią siedmiu kolejnych porażek w fazie mistrzowskiej, co ostatecznie doprowadziło do zwolnienia niemieckiego trenera Uwe Roslera, najbardziej znanego z występów w barwach Manchester City w trakcie kariery piłkarskiej.

Marne perspektywy przed sezonem
Dla dużego klubu – w oczach mieszkańców Aarhus, drugiego największego miasta Danii – który nie zdobył żadnego trofeum od 1986 roku, a lata świetności przeżywał pod koniec lat 50., perspektywy przed startem obecnego sezonu były bardzo ponure.
Budowa nowego stadionu AGF, obecnie znanego jako "Skovens Arena" (Leśna Arena), napotkała poważne opóźnienia i znaczne przekroczenia kosztów, co wywołało presję finansową zarówno na projekt, jak i na klub.
Pod koniec 2025 roku zadłużenie inwestycji wynosiło już podobno 34 mln euro, a zakończenie budowy przesunięto z pierwotnego terminu w 2026 roku na początek lub połowę 2027 roku.
To sprawiło, że AGF zabrakło środków na odnowienie składu, w którym kilku kluczowych zawodników – napastnik Patrick Mortensen, obrońcy Fredrik Tingager i Henrik Dalsgaard oraz bramkarz Jesper Hansen – powoli zbliża się do piłkarskiej emerytury.
Dodatkowo AGF zostało zmuszone do gry na tymczasowym stadionie w Vejlby, na północnych przedmieściach Aarhus, podczas gdy nowy obiekt powstaje w miejscu dawnego Ceres Park. Tymczasowy stadion, choć spełnia swoją funkcję, ma mniejszą pojemność i generuje wyższe koszty, co przekłada się na niższą sprzedaż biletów i większe wydatki.
W związku z tym AGF prognozuje deficyt w wysokości 4 mln euro za sezon 2025/26, wynikający z kosztów związanych z tymczasowym stadionem.
Trener Jacob Poulsen transferowym strzałem w dziesiątkę
Niewiele wskazywało na to, że oczekiwania zostaną przekroczone w tym sezonie, bo AGF rozpoczęło rozgrywki od remisu 1:1 na wyjeździe z Sonderjyske i rozczarowującej porażki 1:2 u siebie z Randers.
Jednak w czwartej kolejce sezonu AGF rozbiło FC Kopenhagę wygrywając 3:2, choć wynik mógł być znacznie wyższy, i od tego momentu drużyna z Aarhus nie oglądała się już za siebie.
Ogromna w tym zasługa byłego reprezentanta Danii Jacoba Poulsena, który został sprowadzony z Viborg przez dyrektora sportowego Carstena V. Jensena, by na początku sezonu zastąpić Roslera na stanowisku trenera.
W przeciwieństwie do poprzednich szkoleniowców, Davida Nielsena i Uwe Roslera, często postrzeganych jako konfliktowi, Poulsen uchodzi za "nowoczesnego" trenera, który bardziej ufa zawodnikom niż polega wyłącznie na kontroli. Takie podejście pozwoliło zrównoważyć zespół.
Poulsen wprowadził bardziej elastyczny styl gry, oparty na cierpliwości, krótkich podaniach i skutecznym pressingu indywidualnym, a nie na sile fizycznej.
Kluczowym elementem jego sukcesu jest także umiejętność podnoszenia poziomu indywidualnego piłkarzy poprzez dawanie im swobody w szukaniu rozwiązań na boisku.
Poulsen zaszczepił drużynie mocną mentalność, dzięki czemu AGF potrafi zachować spokój w trudnych momentach i skutecznie odpowiadać w wyrównanych spotkaniach.
Ogólnie rzecz biorąc, Poulsen dał szansę młodym talentom, takim jak Sebastian Jorgensen, Frederik Emmery, James Bogere czy Jacob Andersen, co stanowi wyraźny kontrast do Roslera, który zawsze stawiał na doświadczenie.
Imponujące statystyki
Liczby mówią same za siebie. AGF pozostaje niepokonane w 26 z ostatnich 28 meczów Superligi i może pochwalić się najlepszą defensywą w lidze – straciło tylko 30 bramek w 30 spotkaniach, zdobywając przy tym 54 gole.
Drużyna utrzymuje wysoką siłę ofensywną, a wskaźnik xG na poziomie 1,49 w pięciu ostatnich meczach potwierdza, że zamierza to wykorzystać.
Norweski rozgrywający Kristian Arnstad jest symbolem przemiany, jaką przeszedł AGF pod wodzą Poulsena.
Arnstad nie mógł liczyć na regularną grę w Anderlechcie u Briana Riemera, obecnego selekcjonera reprezentacji Danii, ale w AGF rozwinął się na tyle, że jest pewniakiem do powołania na mistrzostwa świata w barwach Norwegii.
Obecnie przez Arnstada przechodzi większość akcji AGF – przesunięty z pomocy na lewą "dziesiątkę", rozegrał w tym sezonie ponad 2400 minut, notując łącznie 12 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (9 goli, 3 asysty).
Arnstad na pewno znajdzie się w wyjściowej jedenastce, gdy AGF uda się do Kopenhagi na starcie z największym rywalem, Brondby, w niedzielę.
Co ciekawe, dwa lata temu AGF odebrało tytuł Brondby, wygrywając 3:2 na wyjeździe z zespołem prowadzonym przez Jespera Sorensena, mimo że Brondby do mistrzostwa potrzebowało tylko zwycięstwa.
Teraz Brondby ma szansę na rewanż, ale jeśli AGF dokończy swoją bajkową historię i sięgnie po trofeum na stadionie Brondby, będzie to największe upokorzenie dla drużyny Steve'a Coopera, która spadła w hierarchii duńskiej Superligi.
Dla mieszkańców Aarhus czas zatrzyma się w miejscu w niedzielę o 18:00 CET, gdy AGF spróbuje zakończyć 40 lat sportowej męki.
