Pierwsza porażka Rysic Rzeszów w tym sezonie Ligi Mistrzyń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Pierwsza porażka Rysic Rzeszów w tym sezonie Ligi Mistrzyń
LM siatkarek – Rysice – A. Carraro Imoco 1:3
LM siatkarek – Rysice – A. Carraro Imoco 1:3
PAP
Siatkarki PGE Rysice Rzeszów przegrały z włoskim A. Carraro Imoco Conegliano 1:3 (15:25, 15:25, 25:17, 26:28) w meczu 3. kolejki grupy D Ligi Mistrzyń. To pierwsza porażka polskiej drużyny w tych rozgrywkach.

Mistrzynie Włoch rozpoczęły spotkanie bez rozgrywającej reprezentacji Polski Joanny Wołosz, która niedawno doznała urazu stopy. Nawet bez swojej kapitan drużyna prowadzona przez Daniele Santarelliego radziła sobie znakomicie i już w pierwszej partii nie pozostawiła złudzeń wicemistrzyniom Polski. Gospodynie dość długo dotrzymywały kroku rywalkom, ale też przytrafiało im się zbyt dużo błędów na zagrywce czy w ataku.

W Imoco z akcji na akcję rozkręcała się Isabelle Haak, która była nie do zatrzymania przez rzeszowski blok. Po atakach Szwedki oraz reprezentantki Holandii Robin de Kruijf przewaga gości urosła do pięciu punktów (18:13). W końcówce dołączyła do nich Amerykanka Kelsey Robinson Cook, a gospodynie zupełnie nie podjęły walki.

Nieco podobnie wyglądała druga odsłona. Przy stanie 0:3 opiekun Rysic Stephane Antiga poprosił o czas, a potem przez kilka minut jego podopiecznym udawało się toczyć w miarę równorzędny pojedynek. Gdy rzeszowiankom nie udało się skończyć dwóch, czy trzech akcji, Włoszki wykorzystywały to bezlitośnie. Tytaniczną pracę w drużynie Imoco wykonywała libero Monica de Gennaro, która nie tylko broniła niezwykle trudne piłki, ale też potrafiła idealnie dogrywać do swoich koleżanek.

Przy stanie 8:10 siatkarki z Conegliano zdobyły sześć punktów z rzędu i oba zespoły mogły myśleć już o kolejnym secie. Na domiar złego urazu kolana nabawiła się rozgrywająca Rysic Katarzyna Wenerska, która musiała opuścić boisko.

Zawodniczki Imoco sprawiały wrażenie bardzo pewnych siebie, trener Santarelli też często się uśmiechał, ale w trzeciej partii nie było mu już tak wesoło. Po wyrównanym początku tym razem to rzeszowianki zaczęły dyktować warunki. Zmienniczka Wenerskiej Gabriela Makarowska-Kulej doskonale kierowała poczynaniami koleżanek, które też odważniej zaczęły atakować. Środkowa Weronika Centka wykorzystywała swoje parametry fizyczne w ataku i bloku, skutecznością imponowała Gabriela Orvosova i Rysice prowadziły już 18:11. Wówczas na parkiecie po raz pierwszy pojawiła się Wołosz, ale jeśli Santarelli chciał odwrócić losy seta, zbyt późno dokonał zmiany rozgrywającej. Rysice kontynuowały świetną grę i pewnie zwyciężyły do 17.

Po trzech dość jednostronnych setach, dopiero czwarta partia była zacięta i niezwykle emocjonująca. Zaczęło się od znakomitych serwisów Rysic – najpierw Makarowska-Kulej posłała asa, a w je ślady poszła Ann Kalandadze, która zdobyła zagrywką trzy punkty z rzędu i było 7:3 dla miejscowych. Santarelli poprosił o przerwę i jego podopieczne szybko wróciły do gry doprowadzając do remisu (9:9). Rzeszowianki odzyskały inicjatywę dzięki m.in. zdecydowanym atakom Orvosovej i pojawiła się szansa na doprowadzenie do tie-breaka. Gospodynie szybko jednak roztrwoniły kilkupunktową przewagę i na finiszu czwartej odsłony znów był remis (20:20).lic/ co/