"Sami sobie utrudniliśmy sprawę i tyle" – powiedział Clarke, zaczynając rozmowę ze stacją BBC. Dziennikarz zapytał, czy było to frustrujące, że Brazylijczycy nie musieli się mocno starać, żeby strzelić gole. Clarke się z tym zgodził.
"Podarowaliśmy im bramki, pozwoliliśmy im grać, jak chcieli, jak lubią. Rozczarowujące, bez wątpienia" - wskazał.
Zapytany o swoje przemyślenia na temat losów Szkotów w tych mistrzostwach świata, Clarke odparł, że nawet nie chce o tym myśleć. "Przepraszam, nawet o tym nie myślę, ale... sądzę, że wracamy do domu" – podsumował.
Szkocki pomocnik John McGinn przyznał, że jego zespół został skarcony przez klasową drużynę.
"Mieliśmy kilka okazji, żeby strzelić gola, co mogło być kluczowe. Chłopaki są załamani. Zabrakło nam jakości, ale daliśmy z siebie absolutnie wszystko. Czy awansujemy, czy nie, zobaczymy w ciągu najbliższych kilku dni" -zaznaczył klubowy kolega reprezentanta Polski Matty’ego Casha z Aston Villi.
Trener Canarinhos Carlo Ancelotti pochwalił progres swojej drużyny od meczu otwarcia z Marokiem (1:1). Po zwycięstwie nad Szkocją powiedział, że drużyna gra teraz „solidnie”, popełniając mniej błędów i zwiększając skuteczność. Unikał jednak potwierdzenia, że środowy skład wyjściowy jest już tym „idealnym” na resztę rozgrywek.
"Teraz, jak to mówią w Brazylii, chodzi o to, żeby twardo stąpać po ziemi, ciągle się poprawiać i przygotowywać do następnych meczów" – zaznaczył włoski trener.
Kapitan reprezentacji Brazylii Marquinhos potwierdził, że jego zespół osiągnął pierwszy cel w turnieju. "To była trudna grupa, ale dopiero teraz zacznie się prawdziwa rywalizacja. To jak Liga Mistrzów – nie ma sensu zajmować pierwszego miejsca w grupie, jeśli nie jest się na to gotowym. Drobne szczegóły robią ogromną różnicę. Idziemy dalej" - przyznał.

