Chemik Police bliżej ćwierćfinału w polskiej parze Pucharu CEV siatkarek

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Chemik Police bliżej ćwierćfinału w polskiej parze Pucharu CEV siatkarek
Chemik Police bliżej ćwierćfinału w polskiej parze Pucharu CEV siatkarek
Chemik Police bliżej ćwierćfinału w polskiej parze Pucharu CEV siatkarek
PAP
Zespół Grupy Azoty Chemika Police pokonał w szczecińskiej Netto Arenie BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała 3:0 (25:23, 25:15, 25:18) w pierwszym meczu 1/8 finału Pucharu CEV siatkarek. Rewanż za tydzień w Bielsku-Białej.

Nieczęsto się zdarza, by w rozgrywkach o europejskie puchary już na tak wczesnym etapie dochodziło do rywalizacji dwóch polskich drużyn. O ćwierćfinał Pucharu CEV zagrały dwa najlepsze obecnie teamy Tauron Ligi. W niedzielę Chemik zmienił na pozycji lidera krajowej ligi zespół z Bielska-Białej, a już trzy dni później doszło do bezpośredniej rywalizacji tych dwóch zespołów.

Wcześniej w Pucharze CEV bielszczanki wyeliminowały wicemistrzynie Węgier Swietelsky Becescaba. Natomiast chemiczki przeszły 1/16 rozgrywek bez gry po wycofaniu się izraelskiego Hapoelu Kefar Sawa.

W środowym polskim starciu tylko na początku widać było, że grają równorzędne drużyny. W pierwszym secie prowadzenie przechodziło z jednej strony na drugą. Policzanki rozstrzygnęły partię w samej końcówce - przy stanie 23:23 punkty zdobyły kolejno Dominika Pierzchała - blokiem i Turczynka Saliha Sahin - atakiem z prawego skrzydła.

"Nasza gra falowała w tym secie i gdy miałyśmy słabsze momenty, BKS od razu je wykorzystywał. Jednakże w najważniejszej części partii potrafiłyśmy przechylić szalę na swoją stronę" - przyznała skrzydłowa Chemika Martyna Łukasik.

"To był nasz najlepszy set. Grałyśmy punkt za punkt. W następnych partiach niestety nie udało nam się utrzymać takiej dyspozycji. Długimi momentami dopadała nas niemoc i rywalki dominowały na boisku" – skomentowała przyjmująca gości Paulina Damaske.

Od drugiej partii zaczął się popis miejscowych. Parkiet BKS bombardowała Brazylijka Bruna Honorio. Wraz z rosnącą przewagą chemiczek, bielszczanki traciły pewność siebie i pomysł na grę. Raziły słabym przyjęciem, a gdy już udawało się im wyprowadzić akcję często nadziewały się na blok Igi Wasilewskiej bądź Agnieszki Korneluk.

Trener Bartłomiej Piekarczyk próbował ratować sytuację zmieniając m.in. rozgrywającą. W miejsce kapitan Julii Nowickiej wprowadził Aleksandrę Stachowicz, ale nie zmieniło to obrazu meczu.

Ledwie się zaczęła trzecia partia, a Chemik już prowadził 12:4. Choć w drugiej części seta przyjezdne poprawiły skuteczność, to straty były zbyt duże, by ekipa z Polic nie wygrała meczu 3:0.

W rewanżu policzankom do awansu wystarczą dwa wygrane sety. BKS, by zagrać w ćwierćfinale, musi u siebie zwyciężyć 3:0 bądź 3:1 i dodatkowo wygrać tzw. złotego seta.

"Widać było, że Chemik bardzo dobrze był na nas przygotowany. Dlatego ciężko nam się było przebijać przez blok. Ale to jest Puchar CEV. Tutaj trzeba wygrać dwa mecze. Rywalizacja jeszcze nie jest rozstrzygnięta" – przekonywała Damaske.

"Dziewczyny z Bielska zapewne wyciągną wnioski z tej przegranej. To zespół, który potrafi zagrać bardzo dobrą siatkówkę. Do tego w Bielsku jest specyficzna hala, trudno się tam gra. Musimy wyjść na rewanż skoncentrowane i po prostu zagrać swoje" – przyznała rozgrywająca Chemika Marlena Kowalewska.