John Higgins odrobił straty z 4:9, notując jeden z najlepszych powrotów w swojej karierze. Wygrał sześć frejmów z rzędu między niedzielnym wieczorem a poniedziałkowym popołudniem i przejął kontrolę nad pojedynkiem, który wydawał się już wymykać spod kontroli.
O’Sullivan, walczący o rekordowy ósmy tytuł w erze nowożytnej, na moment odzyskał przewagę dzięki wysokim brejkom w końcówce, w tym 81-punktowemu, który doprowadził do decydującego frejma. Nie zdołał jednak postawić "kropki nad i".
W ostatnim frejmie Higgins wykorzystał szansę po nieudanym podejściu rywala, budując zwycięską serię i przypieczętowując pamiętne zwycięstwo przy owacji na stojąco.
"W końcu wszedłem do gry" – powiedział Higgins. "Przy stanie 2:6 czułem, że jeśli wygram jeszcze kilka frejmów, to mam szansę".
"Oczywiście jestem rozczarowany" – przyznał O’Sullivan. "Czułem się lepiej niż od dłuższego czasu, ale w całym meczu nie byłem lepszym zawodnikiem i po prostu spudłowałem zbyt wiele kluczowych bil".
Higgins awansował do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z Chrisem Wakelinem lub Neilem Robertsonem.
