Wydawało się, że Włoch bez problemów zmierza po awans. Wygrał dwa pierwsze sety i był o gema od zwycięstwa w trzeciej partii, jednak problemy fizyczne spowodowane upalnym paryskim klimatem całkowicie odmieniły przebieg rywalizacji.
Cerundolo ostatecznie zwyciężył 3:6, 2:6, 7:5, 6:1, 6:1 i sprawił jedną z największych niespodzianek sezonu.
Zmiana taktyki dała mu do myślenia
Podczas pomeczowej konferencji prasowej Argentyńczyk opowiedział, że pierwsze oznaki problemów u Sinnera zauważył na początku trzeciego seta. Zwrócił uwagę nie tylko na fizyczne trudności Włocha, ale także na niespodziewane zmiany w jego strategii gry.
Cerundolo wyjaśnił, że lider rankingu zaczął skracać wymiany przez serwis-wolej i podejmować ryzykowne uderzenia, choć do tego momentu wyraźnie dominował w meczu.
"Zacząłem zauważać, że coś jest nie tak z Jannikiem przy stanie 3:0 w trzecim secie. Widziałem, że zaczął stosować różne kombinacje serwis-wolej, żeby skracać wymiany. Potem zaczął uderzać bardzo mocne forhendy, nawet z niewygodnych pozycji, również próbując jak najbardziej skracać punkty. Wtedy zacząłem sobie uświadamiać, że coś jest nie w porządku, bo szczerze mówiąc, muszę przyznać, że pokonałby mnie bardzo łatwo".
"Zastanawiałem się: 'Dlaczego miałby zmieniać taktykę i skracać wymiany, skoro wynik jest dla niego tak korzystny?'. Potem zaczął poruszać nogami tak, jakby coś mu dolegało, a jego zespół zaczął go mocno dopingować. Pomyślałem: 'Coś ewidentnie jest z nim nie tak'. To nie miało sensu: wynik był 6:3, 6:2, 3:0, więc po co zmieniać dobrą taktykę, dlaczego jego drużyna tak go wspierała? Dlatego starałem się walczyć do końca, pozostać skupionym, dalej naciskać, grać swój najlepszy tenis i zobaczyć, czy może jeszcze bardziej obniży poziom" – powiedział Cerundolo.
"Był lepszy ode mnie"
Mimo że odniósł najważniejsze zwycięstwo w karierze, Argentyńczyk wypowiedział się z dużym szacunkiem o liderze rankingu ATP.
Cerundolo przyznał, że do momentu pojawienia się problemów fizycznych różnica poziomów między nimi była wyraźna i to Sinner kontrolował przebieg meczu.
"Jestem realistą, przegrywałem 3:6, 2:6, 1:5 i Jannik był o gema od odesłania mnie do domu. Nie mogę zaprzeczyć, był zdecydowanie lepszy ode mnie. Wykorzystałem jego sytuację, dobrze odegrałem swoją rolę, pozostałem silny mentalnie. W piątym secie znacznie podniosłem swój poziom" – dodał południowoamerykański tenisista.
"Taki jest tenis. Dziś to spotkało jego, jutro może spotkać mnie, nigdy nie wiadomo. Uważam, że trzeba być gotowym na każdy dzień, a tym razem upał zadziałał na moją korzyść. Szczerze mówiąc, dziś w ogóle mi to nie przeszkadzało, czułem się normalnie i, jak mówiłem, mogłem grać swój najlepszy tenis, zwłaszcza w piątym secie. Czasem temperatura potrafi wpłynąć na zawodnika, innym razem nie. Dziś to Jannik miał pecha, takie rzeczy się zdarzają" – podsumował Cerundolo.
Po sensacyjnym wyeliminowaniu lidera rankingu, Cerundolo zapewnił sobie awans do trzeciej rundy, gdzie zmierzy się z Martinem Landaluce.
Dwudziestoletni Hiszpan również ma za sobą mecz-maraton, w którym pokonał Víta Kopřivę 1:6, 2:6, 6:4, 7:5, 6:0, odrabiając straty od 0:2 w setach.
