Sensacja w Paryżu stała się faktem. Maja Chwalińska po kapitalnym meczu pokonała Elise Mertens i awansowała do kolejnej rundy French Open. Polka, która już wcześniej wyeliminowała mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, ponownie pokazała wielką klasę i udowodniła, że w Paryżu nie zamierza się zatrzymywać.
Maja Chwalińska w trzeciej rundzie French Open. Koncertowa gra przeciwko Elise Mertens
Od pierwszych piłek spotkania Chwalińska grała bez kompleksów. Choć początek należał do wyżej notowanej Belgijki, Polka błyskawicznie odpowiedziała agresywną grą i doprowadziła do wyrównania. Obie zawodniczki długo walczyły punkt za punkt, a pierwszy gem trwał kilka minut i obfitował w zwroty akcji. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowała Chwalińska, która wykorzystała błąd rywalki i objęła prowadzenie.
24-letnia Polka poszła za ciosem. Przy własnym podaniu szybko wyszła na 40:0 i choć potrzebowała kilku piłek, by zamknąć gema, pewnie podwyższyła prowadzenie na 2:0. Mertens zdołała odpowiedzieć i złapała rytm, doprowadzając do remisu po przełamaniu serwisu naszej reprezentantki. Belgijka zaczęła grać coraz odważniej i po asie serwisowym wyszła nawet na prowadzenie 3:2.
Chwalińska nie zamierzała jednak odpuszczać. W szóstym gemie wytrzymała presję przy własnym podaniu i doprowadziła do remisu 3:3. Chwilę później sama przełamała rywalkę po świetnych ofensywnych akcjach, ale Mertens natychmiast odpowiedziała tym samym. Końcówka seta należała już jednak do Polki. Grała odważnie, znakomicie prowokowała błędy przeciwniczki i przy stanie 5:4 zachowała pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Chwalińska wykorzystała swoją szansę i pewnie zamknęła pierwszą partię.
Wymarzony początek drugiego seta
Drugi set rozpoczął się w sposób wymarzony dla reprezentantki Polski. Chwalińska błyskawicznie przełamała Belgijkę, a chwilę później efektownym skrótem podwyższyła prowadzenie na 2:0. Mertens kompletnie nie mogła odnaleźć swojego rytmu, popełniała seryjnie niewymuszone błędy i była bezradna wobec ofensywnej gry Polki.
Kapitalna passa Mai trwała dalej. Po kolejnym przełamaniu było już 3:0 dla Polki, a sfrustrowana Belgijka poprosiła nawet o przerwę medyczną. Po wznowieniu gry Chwalińska znów ruszyła do ataku. Choć przy własnym serwisie roztrwoniła prowadzenie 40:0, wytrzymała niezwykle nerwową końcówkę gema i po długich wymianach utrzymała podanie, obejmując prowadzenie 4:0.
Piąty gem drugiego seta tylko potwierdził dominację Polki. Chwalińska rozpoczęła go od kapitalnej akcji, mijając Belgijkę efektownym uderzeniem w momencie, gdy ta ruszyła pod siatkę. Mertens odpowiedziała dwoma wygranymi akcjami, ale po chwili znów mieliśmy remis 30:30, gdy jej bekhend zatrzymał się na siatce. Chwilę później świetny return Mai i kolejny błąd Belgijki dały Polce break-pointa. Mertens zdołała jeszcze wybronić się w trudnym momencie, jednak presja ze strony Chwalińskiej była ogromna. Belgijka miała nawet szansę zakończyć gema na swoją korzyść, lecz w decydującym momencie popełniła dwa proste błędy. Polka natomiast zachowała pełną koncentrację, popisała się znakomitą kontrą, a chwilę później rywalka popełniła podwójny błąd serwisowy, który dał prowadzenie Chwalińskiej 5:0.
Ostatni gem był już prawdziwym koncertem w wykonaniu Chwalińskiej. Polka rozpoczęła go od kolejnego kapitalnego minięcia rywalki, po chwili Mertens popełniła prosty błąd, a przy stanie 30:0 Maja zachwyciła publiczność fenomenalnym skrótem, po którym było już 40:0. Belgijka zdołała jeszcze obronić pierwszą piłkę meczową, ale chwilę później Chwalińska posłała perfekcyjnego winnera po linii bocznej i zakończyła spotkanie w wielkim stylu.
Maja Chwalińska finalnie pokonała Elise Mertens 2:0 i kompletnie zdominowała drugiego seta, wygrywając go 6:0. Co za historia podczas tegorocznego French Open, co za mecz Polki!
