Bejlek zajmuje 35. miejsce w rankingu, jednak to efekt w zasadzie jej jednego dobrego turnieju. Sezon zaczęła w ósmej dziesiątce, ale na początku lutego niespodziewanie wygrała imprezę rangi 500 w Abu Dhabi. Później do French Open zwyciężyła tylko w dwóch meczach.
Czeszka długo nie potrafiła wygrać gema przy własnym serwisie, a to, że spotkanie nie skończyło się znacznie szybciej niż po 93 minutach jest głównie efektem słabszej dyspozycji Świątek. Łącznie w całym meczu Polka zanotowała aż 38 niewymuszonych błędów, czyli średnio ponad dwa w każdym gemie.
"To był zdradliwy mecz pod względem rytmu, ponieważ Sara gra inaczej niż większość zawodniczek. Jestem jednak zadowolona z tego, jak się dostosowałam i jak podejmowałam decyzje, bo czasami to, czy iść do ataku, czy zostać z tyłu, wcale nie było takie oczywiste. Ale pod koniec czułam to już całkiem dobrze" – oceniła Świątek.
"Czasami rzeczywiście popełniałam błędy, ale miałam kontrolę nad meczem" – dodała.
Serwis sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej również funkcjonował przeciętnie. Popełniła sześć podwójnych błędów.
"Rzeczywiście nie byłam dzisiaj zadowolona ze swojego pierwszego serwisu. Muszę przyjrzeć się, co się stało. Nie czułam zbyt dobrze rytmu. Popracuję nad tym na jutrzejszym treningu" – zdradziła.
Dopiero w końcówce Świątek zaczęła grać na swoim typowym, wysokim poziomie. W dwóch ostatnich gemach nie oddała rywalce nawet jednego punktu.
Jej kolejną rywalką będzie albo Magda Linette, albo rozstawiona z numerem 29. Jelena Ostapenko. Z Łotyszką Świątek ma bilans 0-6. Świątek nie była skora to zbyt szerokiego omawiania potencjalnej rywalki.
"Magda wygrała pierwszego seta, teraz mecz idzie w drugą stronę. Wygląda to 50/50. Nie chcę nawet o tym teraz myśleć. Zobaczę, kto wygra i zacznę przygotowania" – powiedziała.
Świątek triumfowała na kortach im. Rolanda Garros w latach 2020 i 2022-24. W poprzedniej edycji odpadła w półfinale.
