Rumuńska rywalka Magdaleny Fręch (49. WTA) była uznawana za nieznacznie faworyzowaną w Paryżu, choć oba dotychczasowe mecze na mączce z Eleną Gabrielą Ruse (71. WTA) wygrywała właśnie Polka.
Po pierwszych gemach wydawało się, że bukmacherzy mogli czuć pismo nosem – Fręch straciła pierwszego gema i nie zagroziła w drugim, ale po czterech rozegranych mieliśmy znów remis.
Łodzianka wciąż miała problemy z utrzymaniem podania i dopiero przy stanie 4:3 udało jej się objąć prowadzenie. Było już nawet 5:3 po trzecim przełamaniu Rumunki, jednak ta wróciła i wymusiła rozegranie tie-breaka. Zaczął się fatalnie, od serii trzech punktów dla Ruse. Prowadziła już nawet 5-3, ale od tego momentu nie ugrała już absolutnie nic.
Pierwsza partia padła łupem Polki po pokazie determinacji w końcówce i trzeba było zademonstrować charakter także na początku drugiej partii. Wtedy Ruse miała trzy break pointy na 2:0. Nie wykorzystała okazji, dała się przełamać i nie była w stanie kontynuować gry.
Polka została ogłoszona zwyciężczynią przy stanie 7:6(5), 2:1 i w drugiej rundzie zmierzy się z lepszą z pary Ludmiła Samsonowa – Jil Teichmann (zagrają jutro).
