Maja Chwalińska (114. WTA) pierwszy raz w karierze awansowała do głównej drabinki Roland Garros po przejściu trzystopniowych kwalifikacji w zeszłym tygodniu, w których nie straciła nawet seta.
W losowaniu miała umiarkowane szczęście, bo nie trafiła na żadną obecną czołową tenisistkę, ale jednak wymagającą rywalkę, bo była nią Qinwen Zheng (56. WTA), czyli zeszłoroczna ćwierćfinalistka tego turnieju, była numer 4 w rankingu WTA i mistrzyni olimpijska z tych obiektów z 2024 roku, która jednak w ostatnim czasie szuka formy po kontuzji. Do tej pory nie miały okazji grać przeciwko sobie.
Czytaj także: Maja Chwalińska pierwszy raz w karierze zagra w Roland Garros
Świetny początek i koniec Mai Chwalińskiej! Pierwszy set dla Polki
Po Mai nie było widać żadnych złych emocji związanych z debiutem w głównej drabince French Open i pojedynku z mistrzynią olimpijską. Polka przy swoim serwisie była bardzo skuteczna, a rywalka popełniała błędy, efektem tego było prowadzenie Chwalińskiej 2:1, ale bez przełamań.
Chinka popełniła podwójny błąd na 0-30, a następnie prosty błąd z forhendu posłała w aut, co dało dwa break pointy. Już przy pierwszym Zheng uderzyła w aut i Polka zdołała przełamać rywalkę, a następnie utrzymać serwis po kolejnym złym zagraniu rywalki i było już 4:1 po zaledwie 19 minutach gry! Wyżej notowana tenisistka w końcu zagrała dobrego gema i pokazała, że Maja nie będzie miała z nią tak łatwo, jak w poprzednich trzech gemach, bo kiedy nie popełniała błędów, to była bardzo groźna.
W siódmym gemie Polka miała nieco więcej problemów przy serwisie, a Chinka to wykorzystała, bo po świetnym returnie zyskała break pointa, którego wykorzystała po kapitalnej akcji. Zheng popełniła podwójny błąd na 30-30, a następnie piłka po jej uderzeniu poleciała poza linię końcową, co dało szasnę dla Mai. Wtedy Qinwen znowu weszła na lepszy poziom serwisowy i zakończyła gema asem na 4:4.
Chwalińska przerwała serię przegranych gemów. Chinka znowu zaczęła popełniać proste błędy i Polka nie straciła punktu przy serwisie, co dało jej powrót na prowadzenie (5:4) po 41 minutach gry. Maja poszła za ciosem i po kolejnym złym zagraniu Zheng zyskała trzy piłki setowe. Chinka uderzyła w aut i po 47 minutach Polka wygrała pierwszą partię 6:4! Dwa ostatnie gemy maja wygrała bez straty punktu.
Chwalińska poszła za ciosem! Nie straciła gema w drugiej partii i sprawiła ogromną niespodziankę
Maja zaczęła od wygrania swojego gema serwisowego, a po błędzie Chinki zyskała break pointa w drugim gemie i wykorzystała go po jej fatalnym błędzie z forhendu i prowadziła 2:0 z przewagą przełamania. Zheng nie potrafiła skutecznie przejmować inicjatywy na korcie, kiedy chciała to robić, to popełniała błędy, a Maja grała swój tenis, od stanu 15-30 wygrała trzy punkty z rzędu, zakończyła gema przy siatce i prowadziła 3:0.
Przy takim wyniku o przerwę medyczną poprosiła Chinka, więc mieliśmy dłuższą przerwę. Po blisko dziesięciominutowej przerwie Zheng wróciła na kort. Maja po dobrej akcji, w której zmusiła rywalkę do błędu, doprowadziła do stanu 30-30, a po udanej akcji przy siatce zyskała kolejnego break pointa. Chinka nie poradziła sobie z returnem Chwalińskiej, uderzyła w siatkę i było już 4:0!
Polka się nie zatrzymywała, wygrała gema do zera i Chinka serwowała po pozostanie w meczu. Zheng zagrała fatalnie przy siatce, co dało trzy piłki meczowe dla Mai Chwalińskiej. Qinwen obroniła się dobrym skrótem, ale przy drugiej posłała asa. Qinwen nie miała nic do stracenia i doprowadziła do równowagi. Wtedy zagrała w aut, a przy czwartej piłce meczowej Chinka popełniła podwójny błąd i przegrała z Polką.
Maja w drugiej rundzie zagra ze zwyciężczynią meczu Tatjana Maria – Elise Mertens.
Wynik meczu:
Maja Chwalińska – Qinwen Zheng 6:4; 6:0
